• Banner
"Pacjenci, stawiając pierwsze niepewne kroki na wewnętrznej scenie, poruszają się niezwykle ostrożnie. Obawiają się tego nieznanego przewodnika, czyli analityka. Niektórzy uważają, że analityk już zna wszystkie scenariusze czekające na wystawienie na scenie, inni obawiają się, że nie zapewni im wsparcia, gdy przyjdzie odgrywać sceny dziwaczne lub niepokojące. I rzeczywiście, świat wewnętrzny zaludniają dziwne postaci, pełno w nim sprzeczności. Sceny psychiczne i ich bohaterowie ujawniają się w następstwie niezrozumiałych skojarzeń, fantazji, przejęzyczeń albo marzeń sennych; nie sposób więc do nich dotrzeć poprzez świadome używanie języka. (...)

Chodzi o niezaspokojone pragnienie, aby wiedzieć więcej, by głębiej zajrzeć do wewnętrznego teatru każdego pacjenta. Każde odkrycie odsłania kolejne tajemnice, które na zawsze pozostaną niedostępne. Pomimo szczerej chęci odkrywania, rozumienia, komunikowania tego, co zrozumieliśmy, nie tylko nigdy nie dowiemy się tego, co ciągle niewypowiedziane, ale także nie zrozumiemy tego, jak pod wpływem przygody psychoanalitycznej nastąpiła zmiana psychiczna. (...)

To właśnie to ciągłe psychiczne opracowywanie, ta potencjalnie niekończąca się eksploracja przestrzeni lokującej się pomiędzy dwiema rzeczywistościami psychicznymi, dwoma wewnętrznymi teatrami - równie złożonymi i równie nieuchwytnymi - przydaje przygodzie psychoanalitycznej wymiar innowacyjny. Te światy psychiczne, być może w pełni nigdy nie rozpoznawalne, pełnią funkcję kreatywną długo po zakończeniu współpracy psychoanalitycznej."

Joyce McDougall "Teatry umysłu. Iluzja i prawda na scenie psychoanalitycznej"


Psycholog Psychoterapeuta Kraków


Pośród szumu, chaosu, sprzeczności, jakie nas otaczają, w sytuacji doświadczania wielu wewnętrznych konfliktów, najtrudniej jest zatrzymać się, posłuchać swoich emocji, poukładać bałagan i żyć w poczuciu spójności. Ta chęć spójności jest marzeniem wielu z nas, jednak często uważana jest jako utopia, coś odległego, nieosiągalnego, coś co zdarza się innym, a czego my sami nigdy nie jesteśmy w stanie uzyskać. Deklarujemy, że chcemy spokoju, poczucia bezpieczeństwa, miłości, szacunku, dobrych relacji, satysfakcji z życia, a jednocześnie "tak to nam wychodzi", że robimy dokładnie odwrotnie i popadamy w jeszcze większe kłopoty. Towarzyszy nam przekonanie, że to, w jaki sposób wygląda nasze życie, jest kwestią przypadku, przeznaczenia, wynikiem działań innych osób. Potrafimy szybko ocenić sytuację, wysnuć krytyczne wnioski, potrafimy znaleźć rozwiązania problemów, tymczasem, gdzieś w głębi serca, czujemy tęsknotę za tym, by ktoś nie potraktował nas przedmiotowo, by naprawdę pochylił się nad naszymi problemami i był w różnych trudnych momentach, w których sami ze sobą nie potrafimy sobie poradzić.

Czasami, a nawet często, widzimy, że tkwimy w jakimś trudnym punkcie, w sytuacji, która jest niewygodna, jednak z wielu powodów nic z tym nie robimy, latami utwierdzając się w przekonaniu, że tak już musi być.
Czasami, a nawet często, my sami tak układamy relacje z innymi, że nie jest trudno przewidzieć, że w pewnym momencie mogą się zakończyć sporym kryzysem lub rozstaniem.
Czasami, a nawet często, widzimy swój wpływ na wiele trudnych kwestii, jednak boimy się zrobić coś inaczej, ponieważ boimy się utracić to, co do tej pory było znane.
Czasami, a nawet często, odwracamy głowę od problemów, uciekamy, zaprzeczamy, znajdujemy wiele racjonalnych wytłumaczeń, czując wewnątrz, że trzeba zrobić coś inaczej i jednocześnie czując lęk przez nieznanym.

W efekcie popadamy w melancholię, depresję, zaczynamy doświadczać objawów nerwicowych, lęków, objawów psychosomatycznych - w ten sposób nasza psychika (czy raczej nieświadomość) zaczyna domagać się tego, byśmy się nią w końcu zaopiekowali. Jeśli nie nauczyliśmy się do tej pory dbać o swoje emocje, może się wydawać, że już nic nie jesteśmy w stanie zrobić. Moment, gdy zaczynamy doświadczać takiego poczucia bezradności, często wiąże się z myślą, że może warto poszukać pomocy, może warto udać się do kogoś, kto pomoże spojrzeć na nasze sprawy z innej perspektywy, kto dostrzeże to, czego sami nie widzimy lub wyraźnie nazwie to, czego nie chcemy widzieć, kto pomoże poukładać trudne obszary, kto nauczy stawiania granic.

W tym miejscu może zacząć się nasza wspólna podróż. Moja rola w tej podróży polega na towarzyszeniu, komentowaniu, interpretowaniu tego, co robisz i czego nie robisz, na łączeniu różnych obszarów, które wydawałyby się nie do pogodzenia, na szukaniu wspólnych elementów, na pokazywaniu i uświadamianiu tego, co ukryte, na dążeniu do spójności. To podróż przez miejsca, do których wolałoby się nie zaglądać, często bardzo trudnych i bolesnych, to wiele niewygodnych rozmów, chwil kryzysu i zwątpienia w sens tego, czy warto dalej tą drogą podążać. Jest to podróż w głąb siebie, do świata wewnętrznych przeżyć, których poukładanie pomaga nabrać przekonania co do tego, w jaki sposób chcesz, aby wyglądało Twoje życie, pomaga pewniej stawiać kroki, przejrzyściej widzieć różne sprawy, a przede wszystkim uczy dbania o siebie i o innych, co w dalszej perspektywie pozwala na przeżywanie satysfakcji w różnych obszarach życia.

 


Zapraszam Cię do wyjątkowej podróży w głąb siebie, zapraszam do podróży na Twój Drugi Brzeg.

Barbara Michno-Wiecheć

Psycholog Psychoterapeuta Kraków

 
 


Porady