Sobotni Wieczór, Muzyka i Kombajn

Zdjęcie
Dodano dnia 09.01.2016

Sobotni wieczór, kolacja w pełnym czteroosobowym składzie. W radio cicho gra muzyka, rodzice lekko kiwają głowami, znaczy znają kawałek, lubią, nucą sobie. Chwilka ciszy.

ON:    Wiesz kto to śpiewa?
ONA:  Właśnie miałam o to zapytać. - Melodia znana przecież, zna, zna, ale czyje to?
ON:    ?
ONA:  No nie wiem, nie znam, nie pamiętam.
ON:    Znasz, znasz.
ONA:  Mhm... - wytęża pamięć, ale nic z tego.
ON:    Podpowiem ci, z Klubu 27.
ONA:  Hendrix, Morrison? - Bez przekonania.
ON:    Nie. Podpowiem, grunge.
ONA:  ....? Led Zeppelin, Dire Straits - Chyba zaczyna się pogrążać, najlepiej już nic nie mówić, niż brnąć dalej w zaczynającą się odchłań dyletanctwa. Przecież znała, przecież wiedziała, skąd taka pustka w głowie?
ON:    Nie. Późniejszy czas, jakieś lata 80-90-te.
ONA:  Nie wiem, powiedz.
ON:    Nie powiem. Na pewno wiesz. Taka mała podpowiedź, to coś ze żniwami. - I krząta się dalej swobodnie po kuchni, podczas gdy jej komórki mózgowe zaczynają leko dymić.
ONA:  Co??? No nie, nie wiem. - Utwór się skończył i jej cierpliwość także.
ON:    No pomyśl, co się robi w żniwa?
ONA:  Jak to co, kosi zboże. - Cóż to ma wspólnego z piosenkami? Ma już dość tej ciuciubabki.
ON:    A kto to robi?
ONA:  Żniwiarz, rolnik! - Z dumą i totalną pustką w głowie.
ON:    ....i? Nadal nic?
ONA:  .....
ON:    Co się dzieje z tym zbożem? W jaki sposób?
ONA:  Kombajn je kosi! - Mówi z dumą i bez nutki skojarzenia.
ON:    .... i nadal nic?
ONA:  Kombajn, kombajn.... Mam, Kurt Cobain!!!

Moja sieć neuroasocjacyjna ma chyba wolne. Może i poległam, jednak chyba nie tak do końca. Walczyłam, ale tylko dlatego, że ON mnie dopingował. Bez tego "pomyśl, przecież wiesz, znasz to", na pewno bym odpuściła. Przecież to tak nic nie znaczący detal. I pomyśleć, że jeszcze jakiś czas temu myślałam, że jestem w stanie wygrać "Jaka to melodia" już po jednej nutce:)

Drobny epizod, a jednak dał mi do myślenia. Ile razy w życiu miałam ochotę coś zostawić, zrezygnować, odpuścić, w sprawach o wiele ważniejszych niż zgadywanie melodii. Ile razy sama dopingowałam innych, by się nie poddawali, by zawalczyli o siebie, swoje życie, o to, co dla nich ważne. To chyba właśnie w życiu jest najcenniejsze, aby zawsze był obok ktoś, kto powie: "dasz radę, nie poddawaj się, wierzę w ciebie, jestem z tobą, idę obok, jestem". Każdy chce mieć blisko kogoś, komu nie jest obojętny, dla kogo jest kimś ważnym, wyjątkowym, kogo sam kocha, wspiera, potrzebuje. Ta wymiana uczuciowa, dawanie i otrzymywanie bliskości to jedna z najbardziej podstawowych ludzkich potrzeb. Zaspokajana - pozwala czuć się bezpiecznie, wzrastać, rozwijać się, dojrzewać. Niezaspokajana - sprawia, że jedynie w popłochu wychodzimy ze swojej dziupli i zaczynamy niewerbalny taniec ofiary.

Chociaż trafiłam w Cobaina chwil kilka po zakończeniu utworu, chociaż nie był to konkurs o złoto, mogę doświadczyć tego, że ktoś przy mnie się nie zniechęca w niesieniu pomocy, a ja dzięki temu mogę iść dalej.


...........................................................................................................................................................

Stań się częścią tego bloga. Zapraszam Cię do dyskusji - zaloguj się i zostaw swój komentarz. Jeśli uważasz ten wpis jako wartościowy - polub go i udostępnij. Chcesz, bym poruszyła frapujący Cię temat - skontaktuj się ze mną.

Dodaj własną opinię
Zaloguj się aby dodać opinię