Nerwica Lękowa - Objawy, Przyczyny, Leczenie - Psychoterapia

Zdjęcie
Dodano dnia 12.03.2015

Co to jest Nerwica Lękowa i kogo Dotyka


Nerwica lękowa dotyka coraz większej ilości osób. Powoduje, że pacjenci gotowi są zrezygnować z podejmowania wielu aktywności, przyjemności tylko po to, by uniknąć objawów. Podobnie jak w każdym z typów zaburzeń lękowych, wiodący jest tutaj mechanizm błędnego koła, czyli wzajemnego wpływania na siebie emocji i reakcji ciała. Głównie dotyczy osóby dorosłych, ale także nastolatków. Pacjenci często przyznają, iż w zaawanwowanym stanie nerwicy lękowej trudno określić co pojawia się najpierw - myśl, emocja, czy niepokojące objawy somatyczne. Takie wymieszanie objawów powoduje, że zanim zostanie rozpoznana nerwica, trzeba wykonać szereg badań. Szczegółowe diagnozowanie somatyczne często pozwala stwierdzić istnienie jakiś zmian (niedobory witamin, zaburzenia hormonalne, choroby), które jednocześnie mogą powodować czasowe uspokojenie oraz/lub jeszcze bardziej potęgują występowanie objawów. Jeśli ktoś cierpi na zaburzenia nerwicowe od co najmniej roku i rozpoczął drogę diagnostyczną, przyzna, iż został przebadany w niemalże każdym z możliwych kierunków, a lekarze nic nie znaleźli - i tu pojawia się kolejny obszar powodujący lęk: \"pewnie jestem chory na tak poważną chorobę, której lekarze nie potrafią rozpoznać, dla mnie już nie ma wyjścia, na pewno umrę, nie zniosę kolejnego napadu, nikt mi nie potrafi pomóc\". Takie wypowiedzi są typowe w sytuacji, gdy nie można stwierdzić żadnej choroby, a objawy ciągle sie utrzymują, narastają i żadne leczenie somatyczne nie przynosi poprawy (lub czasowo działa na zasadzie efektu placebo).


Poznaj Objawy Nerwicy Lękowej

 

Nerwica lękowa to zaburzenie, w którym wiodącym objawem jest lęk. Pojawia się on w różnych sytuacjach i z różnym natężeniem, powodując przy tym objawy somatyczne. Lęk często jest opisywany przez pacjentów w dwóch kategoriach: jako lęk dotyczący wydarzeń (najczęściej jako lęk przed śmiercią własną lub kogoś z rodziny) lub lęk nieuzasadniony. Ten nieokreślony lęk zwykle także dotyczy osób lub wydarzeń, jednak pacjeni mają do takiego rozumienia utrudniony dostęp z powodu różnych doświadczeń i emocji. Potrafią powiedzieć, że przeżywają lęk, ale trudno im połączyć emocje z obiektem lęku. Paradoksalnie, często pacjenci z zaburzeniami lękowymi pokazują, że mają bogate życie wewnętrzne, są empatyczni, wrażliwi, potrafią nazywać emocje, jednak jest obszar i ich własnym życiu psychicznym, który jest dla nich samych niedostępny.
Im bardziej nie mają dostępu do własnych nieświadomych obszarów, tym bardziej obawy ulegają nasileniu. Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że mechanizmowi "błędnego koła" towarzyszy cała gama mechanizmów obronnych, które mają za zadanie ochronę przed trudnymi treściami. Czasem lęk jest tak silny, że konieczne jest włączenie leczenia farmakologicznego, gdyż objawy na tyle paralizują życie pacjenta, że nie jest on w stanie funkcjonować w domu, w pracy, wśród ludzi.

Przypomnijmy bardziej szczegółowo objawy typowe dla zaburzeń lękowych. Wyróżnia się trzy grupy objawów nerwicowych. Należą do nich:

Objawy Somatyczne - Fizyczne Nerwicy

czyli dotyczącymi ciała, mogą być bóle i dolegliwości związane ze zwiększony napięciem wewnętrznym, np.

Mogą one występować w sytuacjach stresowych jak również na pozór bez większego powodu.


Objawy Nerwicowe Dotyczące Sfery Poznawczej

  • powstawanie zaburzeń pamięci i koncentracji uwagi,
  • natrętne myśli,
  • przymus powtarzania tych samych czynności,
  • derealizacja czyli zmiany w postrzeganiu rzeczywistości.

Objawy Emocjonalne

  • nieuzasadniony lęk,
  • nieokreślony niepokój,
  • napady paniki,
  • fobie,
  • ogólne przygnębienie,
  • apatia,
  • brak motywacji,
  • utrata możliwości odczuwania przyjemności,
  • poirytowanie,
  • labilność emocjonalna.

Poznaj Przyczyny Nerwicy Lękowej

 

Po zgłoszeniu się do terapeuty pacjenci bardzo często przedstawiają konkretne, logiczne rozumienie tego, co się z nimi dzieje, jak przeżywają swoją sytuację, jednak po pewnym czasie, w trakcie psychoterapii, przyznają, że już od dawna czuli, iż warto by było zająć się jakimiś wydarzeniami, coś poukładać, przepracować, od czegoś odpocząć, podjąć jakąś aktywność, jednak istniały takie okoliczności zewnętrzne i wewnętrzne, które nie pozwalały na swobodę działania. Doświadczenie pokazuje, że przyczyna nerwicy lękowej leży głębiej, nie tyle w ciele, co w duszy. Funkcjonowanie w dwóch rzeczywistościach - powinności i woli - czasem bywa bardzo konfliktowe. Jedni radzą sobie lepiej inni gorzej z różnego rodzaju presją, zarówno z własnej strony, jak i z przeżywanymi naciskami płynącymi z otoczenia. Jeśli obszary konfliktów wewnętrznych są bardzo silne, ważne dla pacjenta, trudno wtedy podejmować decyzję bez poczucia winy, trudno o dokonywanie wyboru bez przeżywania silnej utraty dotyczącej tego, co zostaje pominięte. Na co dzień często nie zastanawiamy się nad takimi wewnętrznymi dylematami, nie słuchamy uważnie siebie, nie ma na to czasu. Jednak nasza psychika rządzi się swoimi prawami i wcześniej czy później zakomunikuje, że jest coś, nad czym trzeba się pochylić, czym trzeba się zająć. Zagłuszanie emocji powoduje, że te trudne treści dają o sobie znać w inny sposób, czyli poprzez lęk.


Leczenie Nerwicy Lękowej

 

Lęk pojawiający się w zaburzeniach nerwicowych jest konkretnym komunikatem, że pacjent przeżywa coś, co jest trudne, do czego nie ma dostępu, że doświadcza pewnego rodzaju wewnętrznego konfliktu, którego nie jest w stanie sam rozpoznać i z którym sobie nie radzi. Czasami na pierwszy rzut oka wydaje się, że jeśli pacjent doświadcza presji dotyczącej np. zmiany pracy, to wystarczy tę pracę zmienić, aby pozbyć się objawów i problemów. Po jakimś czasie okazuje się, że taka zmiana może chwilowo spowodowała poprawę nastroju, ale nie rozwiązała tego, z czym pacjent od dawna się boryka. Aby sięgnąć przyczyn nerwicy lękowej i aby poukładać te wszystkie emocje, trzeba dłuższego czasu i obiektywnej relacji, czyli psychoterapii. Taka perspektywa może być odstraszająca dla tych osób, które oczekują natychmiastowej gratyfikacji, szybkich efektów, które mają trudności z podtrzymywaniem bliskich relacji. Psychoterapia jest propozycją pracy opartej na bliskiej relacji z terapeutą, aby w ten sposób pacjent mógł na bieżąco doświadczać i przyglądać się swoim emocjom oraz omawiać wszystko to, co pojawia się w relacji terapeutycznej. Takie leczenie wymaga czasu, zaangażowania, cierpliwości, jednak uzyskana w ten sposób większa znajomość siebie pozwala przede wszystkim zdecydowanie osłabić lub całkowicie pozbyć się obajwów, a w dłuższej perspektywie na dokonywanie bardziej świadomych, a tym samym satysfakcjonujących decyzji.

Psychoterapia Nerwicy Lękowej

Doświadczasz wyżej opisanych objawów, nie wiesz jak wytłumaczyć pojawiający się nieuzasadniony lęk, przeżywasz napady paniki - umów się na konsultację. W dogodny dla Ciebie sposób (osobiście lub online) postaram się jak najlepiej pomóc Ci uporządkować to, co na tym etapie zawiłe i trudne.
Opinie o tym artykule
  • Robon napisał: Dodane 25.04.2015
    Moja kuzynka miała nerwice lękową. To było coś strasznego patrzeć na nią, jak w ataku paniki biegała po galerii szukając wyjścia, bo jej było duszno, myślała że się udusi (w klimatyzowanym pomieszczeniu?!). Albo jak w nocy budziła męża, że znów ma zawał, bo serce jej zaraz wyskoczy. Przez ponad rok biegała po lekarzach, którzy ją brali za histeryczkę, pakowali leki, które nie pomagały i żaden nie pomyślał, żeby ją skierować do psychologa czy psychiatry. Dopiero jak trafiła po raz setny na SOR jakaś młoda stażystka zasugerowała, że to może jest nerwica. To ją uspokoiło i zaczęła leczenie. Całe szczęście jest już z nią lepiej, ale ile miesięcy się musiała męczyć, to tylko ona wie i jej bliscy, którzy od zmysłów odchodzili wożąc ją po nocach do szpitala.
  • Barbara Michno-Wiecheć napisał: Dodane 22.06.2015
    Dziękuję za tę wypowiedź. To bardzo dobry skrótowy opis tego, co dzieje się z osobą z nerwica lękową w momencie, gdy doświadcza napadu paniki. Przez innych ludzi takie osoby często są własnie postrzegane jako histeryczne, wydaje się, że najlepsza radą jest popularne "weź się w garść". Jednak gdyby to było takie proste, z całą pewnością osoby z nerwica lękową z każdym napadem paniki nie miałyby wrażenia, że za chwilę umrą lub stanie się coś podobnie złego. Teraz personel medyczny jest bardziej wrażliwy na takie objawy i coraz częściej można spotkać kogoś, kto właśnie zasugeruje wizytę u psychologa.
  • Robon napisał: Dodane 22.06.2015
    Myśli Pani, że psychoterapia pomoże takiej osobie? Czy nie lepiej skupić się na lekach, oszczędzić czas i pieniądze?
  • Barbara Michno-Wiecheć napisał: Dodane 30.05.2017
    Leczenie farmakologiczne i psychoterapia idą w parze. Leki dobierane są na określony czas i mają za zadanie pomóc w wyciszeniu objawów. Jednak sama farmakoterapia nie rozwiąże wewnętrznych konfliktów Pacjenta, do tego konieczna jest psychoterapia. Są osoby, które decydują się wyłącznie na farmakoterapię i przez wiele lat borykają się z objawami nerwicowymi, ponieważ ich źródło cały czas pozostaje nieprzepracowane. Poza tym leki nie są aż tak wymagające - i być może to właśnie wzbudza najwięcej wątpliwości. Terapia kosztuje, nie tylko w znaczeniu finansowym, ale przede wszystkim emocjonalnym. Jednak dzieje się to właśnie w tym celu, aby poukładać to, z czym Pacjent sobie nie radzi dzisiaj, aby w przyszłości sam sobie mógł pomóc. Taka nauka to spore wyzwanie.
  • Gonia napisał: Dodane 10.09.2017
    Nerwica lękowa jest tragiczna. Wiem , bo cierpie na to od 3 lat. Do tego stanu doprowadzila mnie praca. Mobingnagly ze strony szefowej z ktora wapolpracowalo mi sie idealnie. Zaczelo sie od scisnietego gardla i placzu. Nie moglam nic jesc ani pic. Potem doszly nieprzespane noce . Po pol roku objawow nie wytrzymalam i powiedzialam bliskim co sie dzieje. Byl lekarz i srodki na uspokojenie potem psychiatra i kolejne silne tabletki antydepresyjne. Jak wygladal atak? Przychodzil zninacka. Nagle robilo mi sie niedobrze , trzeslam sie w srodku i balam sie otoczenia. Unikalam wyjsc z domu , przebywalam wtedy na l4. Gdy musialam wyjsc bralam podwojny persen . Kiedys gdy poczulam sie lepiej atwierszilam ze pojde do sklepu - pomyslalam ze zakupy mnie odpręża i tak bylo - pierwsze 10 minut. Potem bieglam do auta przez chodnik ulice aby byc jak najdalej od ludzi i wziac leki i jak najszybciej dotrzec so bliskich. Z czasem doszly bole roznych czesci ciala. Jak sie okazalo cierpie na napadowe bole miedzyzebrowe tzw. Neuralgie miedzyzebrowa. Bole w klatce czasami sa tak silne ze nie mige oddychac. Pierwszym razem trafilam do szpitala z podejrzeniem zawalu serca - mialam wtedy 27 lat. Zrobiono mi ekg i echo serca nie mialam zadnych objawow wskazujacych na zawal procz silnego bolu . Podlaczyli mnie do aparatury zostawili na sorze. Po kilkunastu minutach bol odszedl ale zlapal mnie w dole ciala. Znowu nie moglam oddychac z bolu. Przyszlo 3 lekarzy na cito usg i rtg wykazalo ze moj kregoslup jak na 27 lat jest tragiczny podali srodki przeciwbolowe i puscili. Na drugi dzien powtorka z rozrywki. Udalam sie do neurologa - zbadal wypisal leki i zapisal na kolejna wizyte . Bylam u psychiatry znowu. Zapytalam o terapie - powiedzial ze nie. Ze terapia nic nie da . Lepsze beda jevo wskazowki . Leczenie farmakologiczne i do tego walka z tym samemu. Znalezienie zajecia aby sie odstresowac . Zajecie mysli rak ciala i umyslu. Bardzo pomogli mi bliscy. Stan zdrowia poprawil sie ALE objawy nie ustapily i nie ustapia nigdy. To wraca przy stresie duzym. Nie rozstaje sie z tabletkami na uspokojenie. W vorszych dniach biore nawe 3 lub 4 tabletki na dobe. Wiecej dni jest bez lekow . Jest bardzo ciezko . Nie zycze tej choroby nikomu.
  • Malget napisał: Dodane 18.10.2017
    Walczę z nerwica po mojemu... oczywiście środki uspokajające i staram sie z relaksować! Wyłączyć umysł! U mnie jest tak ze w sytuacje stresowe powodują ból głowy i lęk! Okropne jest to cierpią moi bliscy! Robię sie nue przyjemna i nerwowa , mam ochote byc sama a z drugiej strony samotność napędza poczucie lęku... problemem dla mnie sa wyjazdy w ogole! Daleko od domu powoduje u mnie paniczny lęk! Sama nie moge nigdzie wyjechać bo od razu mi nie dobrze, serce wali, nerwobóle i słabo mi! Poczucie leku mam absurdalne ! Lęk przestrzeni tez!Zauważyłam E tak mam od czasu założenia własnej rodziny.mize dlatego ze długo siedziałam w domu z dziećmi i uzależniłam sie od meza!? Walczę z nerwica i przegrywam... zastanawiam sie nad leczeniem u psychiatry bo juz nie daje rady
  • Malget napisał: Dodane 18.10.2017
    Uspokaja mnie czytanie innych opini i historii.
  • Django napisał: Dodane 19.10.2017
    Mnie od sierpnia tak jakby strzelają żyły w głowie. Wcześniej miałem zrobione wszystkie badania głowy jakie się tylko da. Nie wykryto nic groźnego. To strzelanie jest straszne, boję się że coś tam pęknie. Przedwczoraj pierwsza wizyta u psychiatry. Dostałem leki. Jest ciężko, ale się nie poddaję.
  • Mamamarysi napisał: Dodane 26.10.2017
    Witam musze sie wygadac. Chyba mam nerwice od 1.5 roku mam sprawe z Zus w sądzie, teraz mialam rozwod syn nie chce zemna mieszkac woli z tata nawet mnie nie odwiedza. Wszystko sie kumuluje. Codziennie mam dziwne bole glowy i wrazenie ze zemdleje ze cos mi się stanie. Boje się jechac gdziekolwiek sama. Moj partner mnie nie wspiera mowi ze wymyslam. Nie mam w nikim oparcia oprocz przyjaciolki ktora mieszka 50 km odemnie. Nie radze sobie z tym wszystkim.pozdrawiam
  • Magenta napisał: Dodane 28.10.2017
    Moja historia z nerwica lękową zaczęła się 13 lat temu. Leczę się z przerwami tzn biorę leki przeciwdepresyjne przez rok i odstawiam powoli. Niestety po jakimś czasie kilku latach wróciła do mnie jak bumerang ze zdwojoną siłą. Na początku objawy były słabe w porównaniu do nawracających napadów lękowych. 1.5 roku temu znowu mnie dopadła niespodziewanie czulam się niespokojna, nie mogłam sobie znaleźć miejsca , następnie przyszedł wieczór zaczął się mój koszmar zaczęło mnie boleć w dołku pod mostkiem i pieczenie w okolicy mostka w klatce piersiowej. Pierwsza moja myśl zawał. Od razu lęk się podniósł w skali od 1 do 10 na 10. Palenie w klatce przemieszczało się wyżej do szyi, tyłu głowy i od razu bicie serca jakby miało wyskoczyć panicznie strach że zaraz umrę, zawroty glowy, rece i stopy oblane zimnym potem i uczucie że zaraz zemdleje i umrę. Cała się trzęslam że strachu aż mną rzucało . Obudziłam mamę że źle się czuję i że mam zawał widziała że się boję i cała się trzęslam. Starała się mnie uspokoić ale nic nie dało więc wsiadam w auto i pojechałam na pogotowie. Zrobili ekg 3 razy było ok i badania na krew też ok . Dostałam na uspokojenie hydrohsyzynę i po 30 minutach moje objawy ustały. Teraz lecze się nadal biorę leki zoloft 50 mg .Dodam że przez kilka dni takie napady miałam nocne zawsze mnie łapalo w nocy w dzień nie dałam rady wstawać z łóżka, ciężko mi było wstać i dojść do łazienki bylo mi tak słabo serce waliło i nie miałam siły na nic nawet na jedzenie chudłam w oczach przez 2 tyg takich meczarni schudłam 7kg. Teraz wiem kiedy mam mieć lęk jestem niespokojna boli mnie w klatce piersiowej i zaczyna się palenie idące do głowy i dretwienie ust i rąk. Staram się wtedy się wyciszyć uspokoić i mówić sobie że to tylko lęk nic mi nie jest to nie zawał to tylko lęk i powoli się uspokajam i wszystko odchodzi.
  • Barbara Michno-Wiecheć napisał: Dodane 30.10.2017
    Dziękuję za Wasze historie. W ten sposób pokazujecie, że osoby z nerwicą lękową są wśród nas, jak również możecie w tym miejscu dać sobie wzajemnie wsparcie - a to bardzo ważne dla tych wszystkich, którzy starają się ją pokonać.
  • Kanna napisał: Dodane 04.11.2017
    Od roku chodzę po lekarzach i badam sie- szukam.... konkretnie nowotworu. Nie zebym chciala go miec- o Boze! Tego boje sie najbardziej na swiecie! Ale tak uporczywie go szukam, bo wiem, ze szybko wykryty daje wieksze szanse na wyleczenie! A ja musze byc zdrowa, bo mam dwoje malutkich dzieci. I wiecie... w zyciu nigdy nie moze byc zbyt dobrze... a ja mam dobrze... dobry maz, cudowne, zdrowe dzieci, piekny dom, auta, szacunek ludzi i to wszystko przed 30tka? Nie... pewnie jestem chora! Na pewno! Na raka, jak moj tata... osieroce dzieci w wieku 30 lat.... tak kochani brzmia moje mysli od roku... to straszne co sie ze mna dzieje, mama w zartach, po wizycie u kolejnego specjalisty mowi, ze powinnam isc do psychiatry... ja sie denerwowalam... ale widze, ze mama miala rację. Od psychiatry powinnam zaczac. Ze wszystkich objawow wymienionych wyzej, mam wszystkie. Wczoraj wyladowalam na SOR. Bo zabolal mnie kregoslup, stwierdzilam, ze nanpewno mam tam olbrzymiego guza, nieoperacyjnego. I tak od roku... byle jaki bol- najgorszy scenariusz i paralizujacy lek. Oczywiscie badania idealne. Nic, do czego moznaby sie przyczepic. Nie cieszy mnie juz nic, no moze czasami jak jest lepiej... ale raczej podchodze do tego rutynowo... bo cos mnie kiedys cieszylo, wiec lubie to robic i teraz. Wracajac do wczorajszego incydentu. Dostalam juz 3ciego w zyciu takiego ataku paniki, ze po raz pierwszy zdretwialy mi rece i cala twarz, dostalam zawrotow glowy i myslalam, ze zemdleje... podano mi leki... dzisiaj zaczelam czytac o objawach depresji. Juz dawno podejrzewalam, ze ja mam. Ale to nie to. Mam ewidentnie nerwicę lekową. Od dawna. Od dwoch tygodni modle sie o sen... o to by bez strachu zasnac... biore duuuzo magnezu i lekow na uspokojenie... w poniedzialek szukam psychiatry.
  • Barbara Michno-Wiecheć napisał: Dodane 05.11.2017
    To dobrze, że dopuściła Pani do siebie to, że potrzebuje Pani pomocy w obszarze psychiki. Jeśli kolejne badania pokazują, że jest Pani zdrowa, a utrzymują się lub pojawiają kolejne dolegliwości lękowo-somatyczne, to jest to ewidentny sygnał, że chodzi o zaburzenia emocjonalne. Pani historia pokazuje, że czasami (paradoksalnie) łatwiej by było usłyszeć diagnozę nowotworową, niż przyjąć to, że jest to depresja lub nerwica. Skoro już się Pani zdecydowała na pomoc lekarza, dobrze by również poszukała Pani psychoterapeuty. Powodzenia!
  • niewidzialnaaa napisał: Dodane 14.11.2017
    Witam, widzę że nie tylko ja mam takie problemy ... zresztą sama nie wiem... już od dłuższego czasu odkad wyprowadzilam sie z Polski i wyjechałam za granicę zauważyłam że zaczelo się cos dziać... stresuje się strasznie gdy mam wyjść sama z domu, jechac gdzieś czy isc cos zalatwic. W kraju w którym mieszkam czuje się świetnie więc to nie z tęsknoty za Polska. Gdy są na mieście organizowane jakies większe imprezy boję się brac w nich udział ze zaraz jakiś zamachowiec wyskoczy czy coś... stresuje się glupia wizyta u dentysty... moje objawy to zazwyczaj duszności i zimne poty... czasami odruchy wymiotne... i podwyższone ciśnienie ... Gdy pare tyg. temu mialam jechac załatwić ważną dla mnie sprawę tak się zestresowalam ze zaczelo kręcić mi się w głowie i takie dziwne uczucie jakbym odplywała.. . po zmierzeniu ciśnienia (161/108) pomyslalam ze to przez ten stres cisnienie mi podskoczylo... i zaraz strach ze zejdę na zawal czy dostanę jakiego udaru mózgu czy cos. Sama nie wiem w czwartek idę do lekarza zgłosić problem z cisnieniem... może to właśnie to jest moj problem ta nadpotliwosc nawet teraz w okresie zimowym , bezsenność , kołatanie serca, ...przez kilka tyg. bolały mnie plecy a ja tak się bałam ze mam raka kosci jak mój dziadek tez od plecow sie zaczelo...i znów stres i znów to cisnienie... jakoś nie umiem się z niczego cieszyć i czuje się niepewnie ... nasluchuje jakby przez caly czas co i gdzie mnie znowu zaboli :(( od 2 tyg. odczuwam kołatanie serca i bol lewej piersi znowu stres znowu cisnienie i kilka razy na dzień sprawdzanie czy serio nie ma tam jakiegos guzka. Dziś znowu zawroty głowy i te ciśnienie jak tylko zaczęłam je mierzyć czułam jak twarz mi płonie a serce ma wyskoczyć z piersi ... zaczela rwac mnie lewa ręka i kluc w mostku jakbym miała zaraz zawału dostac rozplakalam sie ze strachu.... już mam dość tego co się że mną dzieje...
  • Barbara Michno-Wiecheć napisał: Dodane 15.11.2017
    Skoro tyle się w Pani życiu dzieje, pojawiają się dotkliwe objawy, ma Pani świadomość tego, że dolegliwości związane są ze sferą emocjonalną, to jedyne czego brakuje, to poszukanie indywidualnej pomocy. Być może to bardzo ważne dla Pani, aby upewnić się, że nie jest Pani sama ze swoimi problemami, że jest spora grupa osób doświadczających podobnych objawów. Jeśli czuje się Pani gotowa, warto skorzystać z pomocy specjalisty.
  • Basia napisał: Dodane 19.11.2017
    Witam! Przedstawie rowniez swoja historie . Od kilku nastu lat mam odczucie silnego lęku nigdy nie spodziewalam się że może być to nerwica . Mianowicie przestałam jeździć na nartach ( a jeździłam od 2 roku życia ) gdyż panicznie boje sie wyciągu krzesełkowego paraliżuje mnie na nim i mam ochotę zeskoczyć i sobie ulżyć nie panuje nad tym. Stany te zaczęły sie Ok 5 lat temu . Przestałam latać na wakacje bo boje sie ze samolot nie doleci , jak wyjeżdżam na urlop samochodem wraz z mężem to tylko na 3 dni gdzieś blisko i musze sie niezle urżnąć by przeżyć trasę gdyż mam czarnowidztwo o wypadki ktos w nas wjedzie my w kogoś a juz niech tylko mąż spróbuje wyprzedzić to jest awantura . Bardzo mnie to meczy gdyż sama bardzo dużo jeżdzę po świecie pracuje praktycznie 24 godz na dobę prowadzę własna firmę musze sie rozwijać i iść do przodu niestety moje ograniczenia nie zawsze na to pozwalają . Te leki przejawiają sie od kilku lat uznałam je za normalne po 30 i nie widziałam większych problemów z sama sobą . W miedzy czasie doszedł lek wysokości . Postanowiłam udać sie do hipnotyzera niestety nic to nie dało , nakupowalam od niego tylko plyt które i tak wyrzuciłam . Z czasem zaczęłam sie robić mniej sympatyczna dla otoczenia , przestałam wychodzić do znajomych na tzw piwo , praktycznie juz nie mam znajomych luczy sie dla mnie tylko praca , przestało mnie juz wszystko cieszyć , nawet sprawy łóżkowe nie sprawiają mi przyjemności . Od kilku miesięcy pojawiły sie ataki : zawroty głowy , uczucie omdlenia , słabość uczucie ze zaraz odjadę , drżenie nóg jakby ze strachu , drętwienie rak , dłoni , mrowienie policzków , problemy z oddychaniem , ciemniejszy obraz przed oczami przy pierwszym ataku bardzie aie praestraszylam zawołałam pogotowie ci przyjechali zbadali dali tabletkę X i pojechali atak minął. Pomyslałam przemęczenie , niestety od tamtej pory ataku zaczęły pojawiać sie coraz czesciej głownie jak jade w aucie ! Prowadzę auto na autostradzie wyprzedzam tiry i nagle dostaje ataku ciemno przed oczami zawroty głowy wietrzenie auta klima na 16 pomimo iż na dworze temperatura 3 stopnie Oczywiscie drętwienie rak problemy z oddychaniem parking i godzina dochodzenia do siebie gdyż jestem sama i co dalej ! Powtórzyło mi sie to kilka razy za kierownica poszłam wiec zbadać wzrok bo na pewno mi sie pogorszył i pewnie jest to przyczyna . Wzrok okazał sie być Ok po kolejnych atakach w pracy nagłych bez przyczyny bez zdenerwowania poprostu nagle zaczyna sie kręcić w głowie kołatania omdlenia uczucie ze sie umrze stwierdziłam ze trzeba sie przebadać , kardiolog, badania krwi, neurolog itd wszystko wporzadku wyniki w normie . Co jest ? Po rozmowie z neurologiem który zaproponował bym udała sie do psychiatry na początku pomyslałam ze mnie obraza i jak on moze mnie do psychiatry wysyłać przecież ja jestem normalna ! Jednak po rozmowie z osobami którzy rowniez. Cierpią na nerwice i przezywają to samo co ja kiedy podczas ataku człowiek ma ochotę odebrać sobie życie wjechać pod tira by sobie ulżyć stwierdziłam ze do psychiatry musze iść po leczenie . Zastanawia mnie jednak wizyta u psychoterapeuty , rozumiem ze nauka mówi .... ale nie mam czasu by poświecić godz w tyg na fitness , posprzątać w domu czy odwiedzić rodzine , czy spotkania z psychologiem u tak zamkniętej osoby ktora jestem ja maja jakiekolwiek sens nie zdażyło sie w moim zyciu nic takiego by mogło przyczynić sie do stanu jaki mam obecnie , jestem sobie szefem , firma swietnie prosperuje , wspaniały maz . Czy spotkania z psychologiem u osób bez przeżyć traumatycznych cos wnoszą . Moze ktos z was widzi efekty leczenia nerwicy bez tabletek ? Jak sobie radzicie z atakami kiedy juz następują ? Mnie paraliżuje całe ciało nie wiem co robić nie mogę oddychać próbuje sobie mowić wszystko jest Ok to tylko głupia głowa ale nie pomaga :( pozdrawiam wszystkich I życzę dużo siły
  • Barbara Michno-Wiecheć napisał: Dodane 20.11.2017
    Odpowiadając na Pani pytania postaram się uściślić kwestię leczenia i pomocy. Ciągle jeszcze mamy do czynienia ze stereotypem, że leczenie psychiatryczne czy psychoterapia dotyczą osób z ostrymi stanami, chorych psychicznie i wielu ludzi nie podejmuje takiej pomocy właśnie dlatego, ponieważ nie chcą być w ten sposób postrzegane przez innych, nie chcą myśleć o sobie w taki mocno negatywnych kategoriach. Tymczasem, nie trzeba mieć w swojej historii jakiejś poważnej obiektywnie traumy, aby pojawiły się stany lękowe. Coś, co dla kogoś innego będzie błahostką, dla nas będzie poważnym problemem - i to właśnie jest ważne. Jeśli tylko pojawia się coś, co nas niepokoi lub gdy pojawiają się objawy nerwicowe, których źródła nie rozumiemy, terapia i pomoc psychiatryczna to właściwa droga leczenia. Jak sobie radzić z napadami - zapewne gdy już się pojawią, pomocne mogą być czasami tylko leki. I tu też kolejna kwestia - można stosować doraźną pomoc, można przyjmować leki przez określony czas - o tym decyduje lekarz psychiatra i warto w tym względzie współpracować ze specjalistą. Trudno porównywać ataki, jednak, tak jak Pani pisze, gdy mają miejsce objawy wytrącające z normalnego codziennego funkcjonowania, nie pomogą półśrodki, czasami doraźne leki też mogą nie zadziałać. Jeśli atak następuje np. podczas jazdy samochodem, może Pani nie tylko nie zdążyć zażyć leki, jak również narazić siebie i innych na śmiertelne niebezpieczeństwo. Dlatego tak ważna jest współpraca z lekarzem, ponieważ ataki mogą mieć poważne konsekwencje. Terapia z czasem pomaga je łagodzić, jednak to również nie nastąpi szybko i trzeba uzbroić się w cierpliwość w procesie leczenia psychoterapeutycznego, ponieważ tylko dotarcie do źródła problemu pomoże uporać się z napadami nerwicowymi.
  • kajakowski napisał: Dodane 20.11.2017
    Nerwice lękową dostałem nagle. Mieszkałem sam w nowym mieście, nie miałem w sumie znajomych i zdarzyło się że ktoś mnie zastraszał. Była to osoba która straszyła mnie że jak coś dla niej nie zrobię, to naśle na mnie kogoś. Opisuje to, bo wydaję mi się że nerwica lękowa może przydarzyć się każdemu w każdej chwili, gdy przydarzy się traumatyczne przeżycie.. pewnie też trzeba mieć ku temu predyspozycje, ale nie mnie wnioskować. Zamknąłem sie w mieszkaniu, bałem się wyjść. Po kilku dniach zacząłem mieć objawy coś w rodzaju grypy, zmęczenie, poty. Dostałem antybiotyki od lekarza pierwszego kontaktu. I tak sie zaczęła historia szukania choroby i chodzenia po lekarzach. Przeziębienie mija po maks tyg, u mnie trwało może z miesiąc. Zacząłem się zastanawiać że jednak to może coś innego. Zacząłem chodzić po lekarzach, może to coś z sercem, może tarczyca itp itp.. pobieranie krwi, echo serca. Robiłem różne badania i wszystko było ok. Objawy były następujące: po wyjściu z mieszkania, przeszedłem około 100 metrów i zaczynałem się bardzo pocić, szczególnie plecy i łydki. Bardzo mocne zawroty głowy. Nie bylem w stanie pójść do sklepu. W nocy miałem koszmary, ciągle poty i bardzo duże osłabienie. Trwało to około 4/5 miesięcy. Mailem czarne myśli. Nie miałem pojęcia co mi jest. W końcu zmieniłem lekarza. Młoda pani doktor ze ScanMed w Krakowie, gdy spojrzała że moje wyniki badań są w normie od razu spytała czy nie miałem traumatycznego przeżycia. Powiedziałem że tak, ale w ogolę sam nie skojarzyłem że może to mieć znaczenie.. tak zabrnąłem w inne watki chorób które sobie wymyślałem. Pani doktor powiedziała, że jest to na pewno nerwica lękowa. Była to cudowna wiadomość, że w końcu wiem co mi jest. Przeszedłem piechota ponad kilometr, co przez ostatnie miesiące było dla mnie niemożliwe. Dostałem skierowania do psychologa, ale nie skorzystałem.. może powrót do normy byłby szybszy. Dochodziłem do siebie wiele miesięcy. W galerii handlowej czułem się swobodnie dopiero jakoś po roku. Wcześniej po około minucie dostawałem mocnych zawrotów głowy, bardzo się pociłem i czułem się bardzo osłabiony. Często było tak,że wracając do mieszkania trzymałem się ścian kamienic żeby się nie przewrócić. Świadomość choroby wyleczyła mnie, ale trwało to długo, rok może nawet dwa. Pewnie lekki przyśpieszyłyby proces leczenia. Okropne to było doswiadzenie. Pozdrawiam i życzę wszystkim spokoju i radości.
  • Ka_Ma napisał: Dodane 28.11.2017
    Witam.Czytam wszystkie powyższe opisy i przykro mi jak wielu osób to dotyka.Sama mam 27 lat a walczę z nerwicą od liceum.Pojawiła się u mnie po napadzie omdleniowym z drgawkami.W zasadzie dzisiaj są podzielone zdania co do tego czy nerwicą wywołała napad czy napad nerwice.Nikt jasno nie umie tego określić.Napady te zdarzały się u mnie jeszcze nie raz na przestrzeli lat w związku z czym dziś przyjmuje leki przeciwpadaczkowe jak również uspokajające od psychiatry. Uczęszczam też na psychoterapię.Dużo osiagnelam ale nerwicą wciąż wraca zwłaszcza w bardziej stresujacych okresach lub zmianach w moim życiu.Np ostatnio po dłuższej nieobecności zza granicy wrócił mój partner,tesknilam okropnie,kocham go bardzo,a nie umiem się tym cieszyć.Podejrzewam,że po przyzwyczajeniu się do jego nieobecności nie umiem się jeszcze przestawić...A musze bo nasze życie będzie tak właśnie wyglądać.Efektem wszystkiego jest to,że budzę się w nocy z kolatajacym sercem i zawrotami głowy.Nie cieszy mnie jego obecność a najchętniej zostalabym sama ,z czym po czasie też mi źle...Jestem już tym taka zmęczona,że aż się pochorowalam i leżę w domu z grypą.Tak ma wyglądać moje zycie?
  • AGKU napisał: Dodane 29.11.2017
    Witam, Minęło ponad 10 lat odkąd zaprzestałam odwiedzać tego typu forum. Moja historia z nerwicą lękową zaczęła się 13 lat temu. W podróży poślubnej byłam przekonana, że mam zawał serca- objawy oczywiście książkowe. Przez pierwsze kilka miesięcy praktycznie każdego dnia odwiedzałam lekarzy, SOR. Reakcja- taka jak wszyscy opisujecie (zdarzyła się nawet pielęgniarka, która powiedziała, że jak mi się nudzi i nie mam co robić tylko wymyślać choroby, to mogę przyjść do niej umyć okna). Po kilku miesiącach byłam już tak zmęczona, że postanowiłam odwiedzić psychiatrę, który stwierdził u mnie nerwicę lękową i przepisał leki. Stosowałam je przez kilka lat, ale ataki paniki wracały. Doszło do tego, że bałam się jeździć samochodem powyżej 60km/h, bo np. opona pęknie, bałam się jeździć na narty (bo mi się stanie coś złego na wyciągu i nikt mnie nie uratuje). Kompletnie straciłam poczucie bezpieczeństwa. Mąż przy mnie czuwał, bo bałam się, że zasnę i się nie obudzę. Dodam, że w tamtym czasie miałam bardzo stresującą pracę i problemy rodzinne. Mój mąż stwierdził, że musimy się wyprowadzić z rodzinnej miejscowości i zmienić pracę. Tak zrobiliśmy. Po przeprowadzce w okolice dużego miasta, postanowiłam rozpocząć psychoterapię, aby poradzić sobie z lękami i po pewnym czasie odstawiłam leki. Praca z psychoterapeutą trwa juz 10 lat. Pierwsze miesiące były bardzo trudne i nie było widać efektów. Wszystkie trudne wydarzenia z mojego życia (w szczególności dzieciństwa) zostały omówione, przerobione i lęk zaczął stopniowo ustępować. Odnalazłam swoje miejsce w życiu. Tak mi się wydawało.... Poświęciłam swoje życie pracy, szybko pięłam się po drabinie hierarchii w Firmie i dotarłam praktycznie na sam szczyt. I co? Kilka miesięcy temu straciłam pracę. Pierwsze tygodnie, miesiące to okres bez lęków, napadów paniki, ale i one wkrótce wróciły. Na początku lęki z którymi potrafiłam sobie poradzić, ale w ostatnich dniach są to regularne napady paniki i bardzo dużo energii potrzebuję, aby się uspokoić. Objawy mam takie jak Wy wszyscy- kołatania serca, nadmierna potliwość, zawroty głowy, uczucie, że zaraz umrę. Trudne są dla mnie te momenty, kiedy jestem sama w domu, a często jestem, ponieważ mój mąż ma pracę mobilną. W trakcie ataków paniki czekam na moment, kiedy zdecyduję się na wezwanie karetki. Do tej pory tego nie zrobiłam, ale uspokajanie się bardzo mnie męczy. Dodam, że stwierdzono u mnie wadę zastawkową serca, więc cała moja uwaga koncentruje się teraz na tej wadzie, która przez kilka lat nie dawała żadnych objawów, a teraz oczywiście jestem przekonana, że ona się tak powiększyła, że na pewno przez nią tak się czuję i jestem w stanie zagrożenia życia. W tym tygodniu oczywiście zaplanowana wizyta u kardiologa. Po utracie pracy, wróciłam więc do punktu wyjścia i dalej pracujemy nad tym z psychoterapeutą. Zawsze w chwili ataku paniki próbuję zadawać sobie pytanie: ZA CO CHCĘ SIEBIE TAK UKARAĆ?
  • Barbara Michno-Wiecheć napisał: Dodane 30.11.2017
    Objawy nerwicy mogą się nasilać lub powrócić w silnej sytuacji kryzysowej. Piszecie Państwo o długim przepracowywaniu problemów na psychoterapii. Czasami bywa tak, że wydaje się, iż temat jest omówiony już z każdej strony i nic więcej nie można w tym względzie zrobić. I bywa, że przez wiele miesięcy lub lat trudno jest zauważyć, że właśnie to poczucie bezradności i konieczność utrzymywania się objawów są tym, co wymaga przepracowania. Tyle, że wcale nie jest łatwo taką opcję do siebie dopuścić.
  • Marika14 napisał: Dodane 30.11.2017
    Witam, Mam 30 lat i nerwice od kiedy sięgnę pamięcią. Najgorsze sa bóle głowy i wrażenie, ze za chwilę coś się ze mną stanie ~zawał czy udar...od kilku lat jestem w domu urodziłam dziecko, które ma już 3 lata i powinnam wyjść do ludzi pójść do pracy, ale lęk przed tym, że sobie nie poradze bardzo mnie paraliżuje:( nie wiem już co robić czuje presję że strony rodziny męża, dlaczego nie pracuje ...nikt nie wie , że to nerwica ,ktora mi to utrudnia. Bardzo bym chciała się zzmienić, być asertywna, pewniejsze siebie...A póki co siedze w domu, zrobiłam się zazdrosna o męża i ciągle chodzę zła. Od kilku dni wspomaga się farmakolgia, ale skutki uboczne tj. Bóle głowy sa nie dodo wytrzymania.
  • Barbara Michno-Wiecheć napisał: Dodane 30.11.2017
    Sama farmakoterapia nie wystarczy. Do poradzenia sobie z nerwica konieczna jest psychoterapia.
  • Karolla napisał: Dodane 04.12.2017
    Mam 27 lat i dwoje dzieci pierwszy raz miałam atak paniki 5 lat temu mieszkam za granicą byłam tam u psychiatry dostałam silne leki na uspokojenie potem pojechaliśmy do pl i celu lęk ustąpił a było naprawdę strasznie całymi dniami tylko w łóżku leżałam i się bałam wszystkiego serce mi szybko bilo. Kolejny raz lęk i ataki paniki złapały mnie 2 lata temu i wtedy byli jeszcze gorzej bałam się wogole wyjść z domu myślałam że zaraz umrę szukałam w sobie choroby w końcu poszłam na psyhiterapie i do psychiatry po leki po 2 miesiącach lęków i brania tabletek dowiedziałam się że jestem w ciąży i w ciąży moje leki prawie całkiem się wyciszyly. Teraz moje dzieci mają 3 lata i 1 rok i od paru jakiegoś czasu znowu czuję że coś zaczynam się dziac byłam już na prześwietlenie płuc na usg tarczycy i rtg na nos też miałam prześwietlenie boję się że mam raka i wszystko co mnie zaboli to ja myślę że to rak. Przez ostatni czas chciałam zrobić coś dla siebie i zaczęłam się odchudzać przez 3 miesiące diety zrzuciłam 12 kg i teraz wszyscy się mnie pytają czy chora jestem że tak schudłam a teraz znowu zaczęłam myśleć czy to naprawdę ta dieta i ćwiczenia czy to przez raka. Mam już dość myślenia o tym . Za parę dni znowu jedziemy do pl a ja już myślę że może nie dożyję do tego wyjazdu. Codziennie myślę zapewnień zaniedlugo się dowiem i że dzieci bez mamy zostaną od jakiegoś tyg mam koszmary właśnie z rakiem i umieraniem. Nie wiem co robic
  • Barbara Michno-Wiecheć napisał: Dodane 04.12.2017
    Być może wcześniej jeszcze nie była Pani gotowa na terapię. Czytając Państwa historie odnoszę wrażenie, że bardzo boicie się terapii, tak jakby to było o wiele gorsze, niż diagnoza nowotworowa. Zdecydowanie polecam kontakt z terapeutą, ponieważ Pani lęki nie ustąpią wyłącznie pod wpływem leków.
  • kasiek napisał: Dodane 06.12.2017
    Mam 28lat pierwszy atak nerwicy(chociaż nikt mi tego wcześniej nie stwierdził) miałam 3 lata temu,zawroty głowy,wmawiałam sobie ze jest to guz mózgu,,miałam zrobione wszystkie badania łącznie z tomografia.Lekarz rodzinny przepisał mi psychotropy,po zażyciu już 1 tabletki objawy zaczęły ustępowac..brałam tabletkę raz dziennie przez tydzień bo bałam ze się uzależnię..wiem ze to byl błąd.Od października tego roku wszystko sie zaczęło od drgającej powieki,przez około 5 tyg wmawiałam sobie różne choroby,wszyscy dookoła zaczeli mi mówic ze to nerwy także zażylam lek jaki dostałam kiedyś ale tylko raz,oko przestało skakać tylko na "chwile",następnie zaczęłam mieć taki jakby spadek nastroju,wszystko bylo dla mnie bezsensu,,i leki ze mogę sobie coś zrobic.Czasami tak sie boje tego ze jestem chora,ze nic mnie nie obchodzi dookoła,ze nie mam radości z niczego.Bardzo sie boje ze nie bede mogla zająć sie swoim 5 letnim synkiem.Byłam u psychiatry który nie przepisał mi żadnych leków,powiedział tylko o psychoterapii.Udałam sie do Pani psycholog 3 razy..ale więcej rozmawiałyśmy o Bogu,to mi tez dużo dało..na około 3 tyg uspokoiłam sie trochę..ale to znowu wraca,,boje sie bardzo..boje się ze sobie sama z tym nie poradzę.Przepraszam ze pisze tak chaotycznie..ale szukam już pomocy wszędzie..Czy nie powinnam leczyć się także farmakologicznie?
  • Barbara Michno-Wiecheć napisał: Dodane 06.12.2017
    Jeśli jest taka konieczność, należy skorzystać z leczenia farmakologicznego - o tym decyduje lekarz psychiatra. który w Pani sytuacji nie widzi takiej konieczności i kieruje Panią na terapię. To bardzo ważna sugestia. Jednak kilka spotkań z psychologiem to dopiero konsultacje, wstępne rozeznanie, którego nie można nazwać jeszcze terapią. Istotne jest również to, czy rozmawiała Pani z psychologiem mającym przygotowanie terapeutyczne. Zdecydowanie polecam rozpoczęcie terapii, jeśli tylko jest Pani na to gotowa.
  • Czarny napisał: Dodane 30.12.2017
    Witam ;) U mnie zaczęło się nie wiem kiedy dziwne Myśli że komuś się coś stanie moim Bliskim, to było na początku zawsze o coś się martwilem bez powodu znajomi mówili że jestem pesymistą.Moje zycie jest zakręcone pracuje od młodych lat obecnie mam 27 wyjazdy zagraniczne do pracy i ostatni wyjazd moim zdaniem przeważał.Wrocilem na stałe do Polski jestem mechanikiem samochodowym dostałem prace w serwisie gdzie przed wyjazdem pracowalem. Wydawało się wszystko ok aż pewnego dnia po imprezie ( mało piję teraz w ogóle ) rano pojechałem naprawiać samochód robiłem tak zwana fuchę o godzinie 12 (pamiętam i nie zapomnę tego) zaczelo mi się kręcić w głowie zrobiło mi się strasznie słabo myślałem że umieram nie wiedziałem co robić myślałem że to zawal.Zadzwonilem do dziewczyny \"Madzia przyjedź po mnie nie wiem co jest grane jest mi słabo ledwo stoję \" Te 15 min czekania było straszne , jak zobaczyłem moje Audi to myślałem że wskocze na nie i zacznę całować usiadlen z tyłu rozwalilem się jak prezydent w rządowym samochodzie i tylko mówiłem \"kochanie nie martw się mna , tylko proszę cię nic nie mów tylko jedz , tak mi d obrze\" W domu stwierdziliśmy że to na 100℅kac z wczoraj mało i rzadko piję więc to raczej to.Tego dnia mieliśmy jechać do mojej siostry na urodziny , ja nie pojechałem Resztę dnia spędziłem w łóżku tak mi było dobrze. Jak wstałem z łóżka to była Masakra.Kolrjnego dnia już bez paniki źle się czułem nie wiem czy to zawroty głowy czy co ogólnie nie wiruje mi świat czuję się osłabiony przejdę parę metrów i powoli mnie dopada szukam miejsca gdzie w razie czego się usiądę ukryje najlepeij biegiem do samochodu lub najlepeij do domu.W pracy była Masakra jak widziałem przełożonego to myślałem że zjade musiałem mu pocisnac zawsze to było mi lepeij , jak słyszałem czarny ( moja ksywa całe życie) dawaj szybko bo roboty na dzisiaj to już musiałem się usiąść
  • Czarny napisał: Dodane 30.12.2017
    Nie wiem czy druga wiadomość się wysłała ;/mam nadzieję ze tak najwyżej jesscE raz napisze.Chciałem opisać swój problem nawet żeby innym było lepeij , lub mogli porównać mój problem ze swoim.Pisze pierwszy raz o moich odległościach Najgorsze są ataki paniki nie wiem co robić czy stać czy leżeć serce bije szybko bo organizm nie wie o co chodzi i się broni więc źrenice się rozszerzaja, pot , drgawki, napięte mięśnie szykujess się do walki ale z czym ?? to jest chore człowiek wie że jest zdrowy wszystko jest ok potrafi sb to wytłumaczyć a jednak popada w atak i czuję się bezradny.Dziekuje że mogłem tu napisać postaram się zaglądać i opisywać swoje doświadczenia i postępy oraz w razie pytań pomagać innym ;)
  • Caroline napisał: Dodane 05.01.2018
    Jak ja dobrze to znam :( Choruje na nerwice już 9 rok .Pierwszy raz zaczęło się gdy miałam 13 lat . Wyprowadzilam się wtedy do innej wsi i byłam gnębiona w szkole . Moim pierwszym objawem były straszne zawroty głowy , mdłości i bóle żołądka .Nie chciałam chodzić do szkoły przez strach o samopoczucie .Powoli przyzwyczajałam się do tego i na pare lat objawy zmniejszyły się. W wieku 18 lat zaszłam w ciążę był to dla mnie szok , nie miałam na nic ochoty , byłam non stop smutna i przygnębiona .Objawy pogorszyły się zaraz po porodzie .Miałam traumę po porodzie , nie mogłam spać , przez dwa tygodnie nic nie tknełam do ust , miałam zawroty głowy , mdłości , duszności , nie chciałam się zajmować dzieckiem , płakałam bez chwili wytknienia . Poszłam do lekarza po leki i po roku wszystko wróciło do normy . Po dwóch latach zaszlam w kolejną ciążę był to dla mnie ogromny szok ale ucieszyłam się . Dwa miesiące przed porodem nerwica lękowa dała o sobie znać .Przez dwa miesiące potrafiłam zjeść jedną kromkę chleba na dzień aż trafiłam do szpitala na dwa tygodnie . Po wypisaniu nie mogłam się uspokoić , nie mogłam spać , zasypialam dopiero zmęczona stresem , nerwami .Po urodzeniu dziecka nic się nie zmieniło , z psychiką jest jeszcze gorzej . Lęk nieznika ani na chwilę jest dużo gorszy , mam zawroty głowy , mdłości , ataki paniki , biegunkę , duszności , drżenie rąk bezsennośćitd Do tego doszła okropna fobia na temat tego , że moglabym w ciazy . Minimum 4 razy dziennie sprawdzam żyłki na piersiach otoczki wokól nich i śluz . Boję się bardzo kolejnej nieplanowanej ciąży .Zabezpieczam się trzema metodami , mimo to strach nie chce odejść i z dnia na dzień jest gorszy .Jest bardzo ciężko ale muszę dać radę dla moich pociech . Nie życzę nikomu nerwicy jak i fobii z nią związanej a dla tych , którzy ją mają lub dopiero sie u nich pojawila życzę znalezienia wyjścia , który da ukojenie i umiejętności zapanowania nad tym \"dziadostwem\" :)
  • Menago napisał: Dodane 05.01.2018
    Witam. Mam 26 lat. U mnie zaczeło sie to juz chyba z 15 lat temu. pierwszy raz zrobiło mi sie duszno w nocy wiec cały w panice obudziłem rodziców. lekarze stwierdzili ze mam astme. przez ten okres 15 lat w wiekszosci próbowałem normalnie zyc. w sumie to byłem jeszcze dzieckiem i troche tego nie rozumiałem. w pózniejszych latach uciekłem troche w alkohol i to mi ,,pomagało\'\' tak przynajmniej mi sie wydawało. kiedy byłem pijany było ok ale juz rano było tragicznie. teraz juz od roku mam takie lęki ze szok. nie ma mowy o zadnym wyjsciu do jakiejs Galerii handlowej czy cos w tym stylu. w dodatku przy kazdym takim ataku mam dusznosci, kołatanie serca bóle w klatce piersiowej. jedyne co biore to hydroxyzyna czasami bo nie chce faszerowac sie lekami ale chyba bede musiał pojsc na jakąs terapie i zacząc brac leki bo to jest nie do zniesienia. pozdrawiam wszystkich i zycze zdrowia
  • Bar napisał: Dodane 25.01.2018
    Cześć. Mam 20 lat, lada moment 21, jednakże w duszy często czuje jakbym miał ich 60. Od roku dopadają mnie stany lękowe, doznaje kolotan serca i mrowien w okolicach twarzy. Wszystko od momentu wypadku jaki mi sie wydarzył. Podczas jazdy samochodem(wracając z treningu) pół twarzy mi zdrętwiała. Trafiając do szpitala przezylem najgorsze chwile w swoim życiu. Lęk który wtedy doznałem nęka mnie po dzis dzien. Przeszedłem badanie rezonansu serca, tomografii głowy i różne zalecone mi badania przez lekarza rodzinnego, kardiologa i neurologa i przeróżnych badań krwi. Wszystko wyszło poprawnie(jedynie cholesterol lekko podwyższony ale dalej w normie) jednak blizna została. Rzuciłem sport który dawniej był dla mnie m antydepresantem. Nęka mnie zimny lęk przed podwyższonym pulsem i mrowieniem na twarzy. Czasem mam strach przed tłumami czy wyjściem gdziekolwiek. Stety lub nie, wychodzę na przeciw i staram sie kro po kroku stawiać czoła przeciwnościom, jednak często wraca i rewanżuje. Paradoks i obłęd. Dobre wyniki, a dalej lek w środku. Boli trochę, ze kwiecie wieku człowiek czuje sie jak staruszek. Mam nadzieje ze mój wpis nie bedzie tutaj zawadzał. Pozdrawiam
  • Bogna napisał: Dodane 13.02.2018
    Witam.jak to wszystko czytam to jak bym siebie widziala.Z moja choroba walcze dokładnie walcze 10 lat .Odebrala mi wszystko zdrowie uśmiech a zostawia po sobie smutek przygnebienue.nie potrafie cieszyć się z małych rzeczy bo czekam tylko na atak nerwicy.Moja nerwica objawia sie zawrotami glowy poceniem biciem mocniej serca no i oczywiscie umieram.Na pogotowie juz nawet nie jezdze bi nie ma po co z takich ludzi jak ja nic sobie nie robia histeryczka tak mowia.Ale oni nie wiedza ci z człowiekiem sie w ataku dzieje nie zycze nikomu takiej choroby.Nie mozna nigdzie wyjsc pracowac normalnie nawrt zakupy robi sie szybko zeby jak najpredzej ze sklepu wyjsc bo sie duszę. Chodze do lekarzy i praktycznie nic leki biore jestem wyciszona ale ataki caly czas sa .Mam dosc tej cholernej choroby
  • justa napisał: Dodane 21.02.2018
    Ja również to mam. Lęki o zawał, wylew, choroby psychiczne, że komuś z bliskich coś zrobię lub samej sobie, duszności i uciski w klatce, drżenie na ciele, sztywność karku. Ja mam nawrót choroby po 10 latach. Jestem juz po konsultacji z psychiatrą ale na działanie leków musze czekac ok 2 tyg. Mam ochote pogadać o kimś kto tez to ma. Może wtedy będzie łatwiej. Raz już mi to pomogło.
  • Czarny napisał: Dodane 23.02.2018
    Witam po kilku tygodniach ;) byłem u lekarza i biorę doraźnie abofam zbawienie ale uzależnia więc uważam Też mam leki o zawał i to codziennie coś mnie boli w klatce to już sb wkrecqm nawet jak mnie ręką bolała ostatnio to już myślałem że coś z krążeniem i że to zawał serca to sie normalnie jak z boku na to patrzę robi smieszne, bo jak bym miał zawał który już niby miałem że strona albo i więcej razy to już by mnie nie było Najgorsze jak coś nam dolega i posilkujemy się Google A wtedy idzie zwariować a przecież nie dajmy się zwariować ;) Próbowałem się skupić i zastanowić podczas ataku w niedzielę wieczorem oddawałem koleżance samochód po naprawie rozmawialiśmy normalnie i nagle zacząłem czuć jak mnie dopada robi się słabo powoli ale zdaje sb sprawę że zaraz bd mocnien nogi jak z waty i co teraz rozmawiam dalej po chwili się rozchodzimy znaczy ona odjeżdża a ja zamykam warsztat i wskakuje do swojego samochodu i jest tragedia oby jak najszybciej do domu Po takim ataki to prawie tydzień się źle czuje nie wiem czy też tak macie.Ogolnie leki są po to aby się wyciszyć i odblokować ta serotonine wtedy musimy nad sobą popracować bo inaczej nigdy nie bd dobrze ale łatwo się mówi ja wiem praca,dom,obowiazkow masa a gdzie tu czas żeby sobie samemu terapię robić ale jakoś bd trzeba
  • justa napisał: Dodane 24.02.2018
    a ja w dalszym ciągu poszukuję kogoś z kim można o tym pogadać w każdej chwili (szczególnie w chwili nerwówki) wiem że to pomaga
  • Barbara Michno-Wiecheć napisał: Dodane 26.02.2018
    Kontakt z psychiatrą i ustalenie leczenia farmakologicznego to jedna część pomocy. Druga to psychoterapia. Jeśli jest Pani gotowa, by zacząć rozmawiać o swoich problemach, zdecydowanie zachęcam do podjęcia terapii.
  • MartaEr napisał: Dodane 16.03.2018
    Hej ???? widzę ze nie jestem sama w tym temacie. Ja mecze sie z tym koło 3 lat.moj pierwszy atak pojawił sie kiedy leżałam w łożku wieczorem . Od razu Zmierzyłam sobie ciśnienie i cukier i wszystko w normie . Potem ataki polegały oczywiście na tym ze nie mogłam złapać oddechu i myślałam ze umrę, najczęściej pojawiały sie kiedy ktos do mnie z rodziny pisal albo próbował sie dodzwonić był to taki lek przed złymi wiadomościami. Z czasem pogłębił problem pogłębił sie i postanowiłam iść do psychiatry. Przez 8 miesięcy brałam seronil i oczywiście psychiatra zalecił psychoterapię ale ze względu na to ze mieszkam za granica nie podjęłam jej. Po odstawieniu tabletek przed około 4 miesiące było super , poczułam , ze żyje i ze wszystko wraca do normy i niestety nie trwało to długo. Wróciło ze zdwojona siła. Aktualnie moje ataki wyglądają następująco : zawroty głowy , nudności , brak sił na cokolwiek, uczycie ze za chwile umrę albo dostanę jakiegoś wylewu. Cieżko mi z tym naprawdę. Mama mi mówi zebym wzięła sie w garść. Mój maz widzę , ze tez sie z tym zle czuje kiedy leze bo przez atak paniki zaniemogłam. Chcieliśmy mieć dzieci ale ze względu na moja chorobę chyba sie na nie nie zdecydujemy , cały czas sie boje ze nie zajmę sie dzieckiem kiedy będę mieć atak. Czasem łapią mnie takie doły , ze mam ochotę ryczeć w poduszkę bo przypominam sobie jakie moje życie było cudowne. Teraz tez jest z wyjątkiem tej Małej skazy . Chciałabym sobie jakoś pomoc. Próbuje sobie mówić na głos ze to tylko w mojej głowie i ze jestem zdrowa. Ostatnio zeobilam morfologię i wyniki na tarczyce oczywiście prze te pare dni jak czekałam na wyniki byłam świecie przekonana , ze na pewno mam cukrzyce albo chora tarczyce . Wyniki oczywiście książkowe wyszły. Już kombinuje na następnym urlopie w pl ze musze iść do na tomograf bo na pewno mam tętniaka. I tak w kółko jak jakaś chorobę wyeliminuje tak już przychodzi następna. Cieżko życ z ta choroba ???? pozdrawiam wszystkich i życzę jak najmniej ataków P. S. Sorki za chaotyczność mojego tekstu P. S. 2 moim sposobem na silny atak jest czytanie o wszachprzypadkacj
  • Barbara Michno-Wiecheć napisał: Dodane 19.03.2018
    Obawiam się, że nie poradzi Pani sobie z tym sama. Leki z pewnością pomogą uspokoić objawy, jednak konieczna jest także psychoterapia. Emigracja nie oznacza tego, że nie może się Pani leczyć. Może w okolicy jest jakiś polski terapeuta, jeśli nie - może Pani poszukać pomocy online. Najważniejsze, aby spróbowała Pani sobie pomóc. Powodzenia!
  • Sylvia napisał: Dodane 28.03.2018
    Witam serdecznie???? cierpię na nerwice lękową od listopada choć już wiem teraz, że kiedyś miałam pojedyńcze ataki. Oczywiście standardowo zanim doszłam do tego co mi jest przebadałam się od stóp do głów. Teraz leczę się farmokologicznie po okiem psychiatry i chodzę do psychoterapełty (znalazłam dobrego choć prywatnie bo nasz NFZ ma wolne terminy uwaga za 238 dni). Cierpię również na brak snu tzn mam problemy z zaśnięciem i budzę się po 4 godzinach. Przy tym jestem zmęczona i rozdrazniona. Leki biorę od stycznia choć dopiero od tygodnia ma zmienione i czekam na efekty. A jak wiadomo takie są dopiero po 2 lub 3 tygodniach. Jest to chyba najgorsze co może spotkać człowieka ile trzeba przezwyciężyć by się z tego wyleczyć. Ale mam taką przewodnią myśl. " CO NAS NIE ZABIJE TO NAS WZMOCNI". Pozdrawiam wszystkich i życzę dużo sił w pokonaniu tego DZIADOSTWA.
Dodaj własną opinię
Zaloguj się aby dodać opinię