Terapia? Przecież mam jeszcze Czas...

Zdjęcie
Dodano dnia 15.05.2018

Każdy, kto stał kiedyś przed decyzją o podjęciu psychoterapii potwierdzi, że wcale nie jest to prosta sprawa. Wielu ludzi od czasu do czasu myśli o takiej formie rozwoju. W momencie, gdy w życiu w miarę dobrze się układają różne obszary, ewentualna kwestia terapii  jest odległa, ponieważ naturalnym jest powszechne przekonanie, że TYLKO gdy są POWAŻNE kłopoty trzeba iść na terapię. W takim rozumieniu terapia bardziej jawi się właśnie jako rozwój, coś ekskluzywnego, zbytecznego, jako forma szkolenia czy inna strawna w opisie wersja pracy nad sobą.

Większość pacjentów potwierdzi, że zanim zgłosili się na terapię, w ich życiu było najpierw dobrze, albo w miarę poprawnie, później coś się zaczęło psuć w jednym obszarze (ale to było jeszcze normalne i do zniesienia), później na kolejnych i nawet się nie spostrzegli, kiedy zaczęło być naprawdę źle. Wielu z tych pacjentów powie zgodnie, że na każdym z tych etapów myśleli o podjęciu terapii, ale "może kiedyś, może jeszcze nie teraz", uważali, że "mają jeszcze czas, bo przecież jeszcze nic wielkiego i trudnego się nie dzieje". Większość z tych pacjentów potwierdzi, że gdy już zauważyli, że w ich życiu dzieje się coś niepokojącego, że nie rozumieją pewnych stanów emocjonalnych, zachowań swoich czy swoich bliskich, że dostrzegają pewną powtarzalność trudności - nawet wtedy bardzo trudno jest udać się po pomoc. Niektórzy zbierają się przez kilka lat, zanim zadzwonią umówić się na pierwsze spotkanie.

Wiele osób czeka do ostatniej chwili. Widzą, że w ich życiu dzieje się źle, że sprawy wymykają się spod kontroli, że zaczynają pojawiać się różne trudne doświadczenia (nerwica, depresja,  przemoc, zdrada, popadanie w uzależnienia, utrata pracy), ale nawet to ich nie przekonuje wystarczająco, by pozwolić sobie pomóc.


Przecież mam jeszcze czas...


Dzieje się tak, ponieważ jeszcze często słyszy się w różnych rozmowach, że "tylko wariaci chodzą na terapię", że jeśli ktoś sięga po pomoc terapeuty, to na pewno jest z nim coś nie tak. W różnych relacjach ten aspekt jest wykorzystywany, zwłaszcza w sytuacji kryzysu małżeńskiego - jeśli jedna strona chodzi na terapię, tym samym przyznaje się do tego, że to ona ponosi winę za ten kryzys.

Często psychoterapia owiana jest różnymi (czasami magicznymi) mitami, co wywołuje sporo niepokoju czy lęku przed tym, co się będzie działo na takich spotkaniach. W tym miejscu wiele wiąże się z brakiem ustawy o zawodzie psychoterapeuty - obecnie niemalże każdy może założyć sobie gabinet i mianować się terapeutą, co wprowadza w błąd pacjentów i budzi wiele (słusznych) nieufności. W swoim doświadczeniu terapeutycznym spotykałam się z pacjentami, którzy trafiali do takich samozwańczych specjalistów, którzy różnymi (niekonwencjonalnymi czy wątpliwymi etycznie) metodami bezskutecznie próbowali zmierzyć się z problemami swoich klientów. Nie dziwi mnie brak zaufania tych osób do kolejnych specjalistów, nawet takich z potwierdzonymi kwalifikacjami.

Przed podjęciem terapii powstrzymuje również świadomość tego, że różne trudne sprawy ujrzą śwaitło dzienne, że wydobędą się przez lata skrywane tajemnice, dotyczące nie tylko pacjenta, ale także innych osób. A jeśli tak się stanie, pojawia się kolejny lęk przed tym, co można zrobić ze świadomością przyczyn takich problemów.

Często można się spotkać także ze stwierdzeniem, że na terapię zawsze jest czas, że można z taką decyzją poczekać. Trudno tu się nie zgodzić, zwłaszcza jeśli terapia miałaby być podjęta na siłę, wbrew przekonaniu o jej pomocnym wpływie. Jednak takie podejście jest formą zaprzeczania obecnym trudnościom. Jeśli przez wiele lat dana osoba nie mogła sobie poradzić ze swoimi problemami i uważa, że spróbowała wszystkiego, to oznacza, że jej dotychczasowe metody nie działają, że może najwyższy czas spróbować czegoś, co działa.

Tymczasem, jeśli naprawdę dzieje się coś, z czym człowiek sobie nie radzi, aby wyjść z tego impasu, nie ma innego sposobu, jak pozwolić sobie pomóc. W tym miejscu może dochodzić do kolejnych trudości związanych z tym, że nie wiadomo, do kogo udać się po pomoc, jak wybrać właściwego dla siebie terapeutę. Ważne jest jednak to, że jeśli jest już wewnętrzne przekonanie i gotowość do terapii, to znalezienie odpowiedniego specjalisty nie stanowi wtedy wielkiego problemu.

...........................................................................................................................................................................
Stań się częścią tego bloga. Zapraszam Cię do dyskusji - zaloguj się  i zostaw swój komentarz. Jeśli uważasz ten wpis jako wartościowy - polub go i udostępnij. Chcesz, bym poruszyła frapujący Cię temat lub odnajdujesz się w opisanej sytuacji i potrzebujesz pomocy - skontaktuj się ze mną.

Dodaj własną opinię
Zaloguj się aby dodać opinię