Granice, Wolność, Relacje

Zdjęcie
Dodano dnia 16.04.2018

W terapii temat granic często pojawia się już na pierwszym spotkaniu i przewija się w różnych odsłonach przez wiele miesięcy, czy nawet lat. Zwykle pacjenci opowiadają o tym, że nie potrafią sobie poradzić w sytuacjach, gdy ktoś inny wywiera na nich presję, gdy oczekiwania z zewnątrz nie pokrywają się z ich wewnętrznymi dążeniami. Granice łączone są wtedy z tym, co robią inni i wobec czego pacjenci mają się bronić. Pojawiają się w tym obszarze bogate opisy sytuacji, w których pacjent mógł poczuć się na różne sposoby użyty, w których inny naruszyli jego granice. Towarzyszy temu często uczucie żalu, wściekłości, bezradność czy chęć odwetu.

Druga odsłona, już mniej oczywista, to kwestia tego, w jaki sposób, na jakich poziomach i do kogo pacjent przekracza granice w relacjach z innymi ludźmi. I tu pojawiają się trudne momenty, ponieważ, o ile łatwiej jest rozmawiać o tym, co nam robią inni, tak sporo pokory wymaga spojrzenie na siebie, na to, co my sami robimy innym ludziom. Takie chwile mogą nasuwać niepewność, złość czy nawet agresję w stronę terapeuty, ponieważ dotykają głębszych, nieświadomych motywów postępowania, które pacjent najchętniej właśnie tam by pozostawił, w niedostępnej dla nikogo sferze. Jednak często nie do końca jest ona niedostępna, ponieważ zwykle to, co pozostaje nienazwane, po prostu żyje swoim życiem, jest odczuwalne zarówno dla pacjenta, jak i jego bliskich. Tyle, że kiedy się to dzieje, można na różne sposoby zaprzeczać, racjonalizować, wypierać, odgrywać określone role. W chwili, gdy następuje otwarta rozmowa, pacjenci często sami przyznają, że czują, że nie mają dokąd uciec, czują się obnażeni, przestraszeni, tracą coś, co stanowiło ich bezpieczny obszar, nawet jeśli nie wpływa korzystnie na ich relacje.

Trzecia strona granic dotyczy tego, co sami sobie robimy, w jaki sposób traktujemy sami siebie i do czego zapraszamy lub prowokujemy innych. Tu sprawa jeszcze bardziej się komplikuje, ponieważ potrzeba naprawdę wiele czasu, aby nauczyć się te kwestie od siebie oddzielać, dostrzec między nimi różnice i zacząć brać odpowiedzialność za swoje postępowanie. Często nie dostrzegamy tego, że sami robimy sobie krzywdę za pośrednictwem (czy też rękami) innych ludzi, że tak konstruujemy sytuacje, prowokujemy lub wymuszamy określone zachowanie, które z zewnątrz może wyglądać na nadużycie, a w gruncie rzeczy jest jedynie odpowiedzią na naszą osobistą pogmatwaną sytuację. Sprawa nie jest prosta, ponieważ gdy jesteśmy w różnych relacjach z różnymi ludźmi, w określony sposób wszyscy na siebie wpływamy i punkt widzenia może ulegać zmianie, w zależności od okoliczności. Pocieszającym jest fakt, że gdy nauczymy się tych subtelnych różnic, gdy nabierzemy świadomości siebie, poznamy swoje ciemne strony, wtedy nabieramy przejrzystości co do własnych motywów działania, a co za tym idzie - o wiele łatwiej wyznaczać granice innym, gdy znamy swoje własne. Wtedy można poczuć się wolnym człowiekiem. 

Woody Allen

...........................................................................................................................................................................

Stań się częścią tego bloga. Zapraszam Cię do dyskusji -  zaloguj się  i zostaw swój komentarz. Jeśli uważasz ten wpis jako wartościowy - polub go i udostępnij. Chcesz, bym poruszyła frapujący Cię temat lub odnajdujesz się w opisanej sytuacji i potrzebujesz pomocy -  skontaktuj się ze mną.

Dodaj własną opinię
Zaloguj się aby dodać opinię