Gotowość do Psychoterapii, Zasady i Granice Terapeutyczne

Zdjęcie
Dodano dnia 22.06.2017

Motywów do podjęcia psychoterapii jest tak wiele, jak wielu jest pacjentów. W miarę nabywania doświadczenia w pracy terapeutycznej, mogę zauważyć i osobiście doświadczyć tego, że wiele z tych motywacji się powtarza, że osoby z określonym typem osobowości z podobnych powodów zgłaszają się na terapię, z podobnych powodów i w podobny sposób ją zrywają.


Dlaczego Wybierasz tego Terapeutę

Psychoterapeuci pracują w różnych nurtach, zatem terapia nie jest u każdego taka sama. Już sam wybór nurtu terapeutycznego łączy się z określonymi granicami. Niektóre jej części mogą być podobne (np. stałość terminu terapii, płatności za nieobecności), jednak nawet setting nie jest zawsze taki oczywisty, jak by się mogło wydawać, i jest różnie przestrzegany przez obie strony. Pacjenci już na etapie wyboru terapeuty, gdy szukają informacji o sposobie pracy, poszukują czegoś, z czym jest im po drodze, na co mają swoją zgodę, do czego łatwo im się dostosować. Takie informacje zawarte są w opisach nurtów terapeutycznych. Inaczej będzie wyglądała praca u terapeuty behawioralno-poznawczego, Gestalt, skoncentrowanego na rozwiązaniach, systemowego, a inaczej u psychodynamicznego czy psychoanalitycznego. Czasami wydawać by się mogło, że sposób pracy terapeuty nie ma znaczenia, że ważna jest tylko relacja terapeutyczna. Być może nie dla wszystkich jest to oczywiste, że każdy z tych elementów czynników leczących w terapii ma znaczenie. Najczęściej kontrowersyjnym elementem relacji terapeutycznej jest setting, którego (nie)przestrzeganie wywołuje sporo emocji i bywa świadomym i logicznym argumentem do zerwania terapii.


Granice Terapeutyczne


Już na tym etapie warto się zatrzymać i zastanowić - dlaczego pacjent wybiera właśnie tego terapeutę. W wielu przypadkach ma miejsce świadoma odpowiedź - zadecydowały opinie innych pacjentów, cena, odległość, płeć, szybkie terminy. Jednak te argumenty to nie wszystko. Im bardziej mamy do czynienia z osobą z zaburzoną osobowością, tym bardziej pacjent będzie testował, na ile w danej relacji może sobie pozwolić. Krótko mówiąc, pacjenci często wybierają terapeutów, z którymi mogą powtórzyć to, co działo się w ich dzieciństwie, z czym mają największy problem. Gdy zostaną zaskoczeni, czyli gdy terapeuta nie wpisze się w ich oczekiwania, dalsze prowadzenie gry nie ma sensu, ponieważ jest zabawa wtedy, gdy obie strony na to przystają.

Bywa, że jeden pacjent w swoim życiu odwiedzi wiele gabinetów terapeutycznych, z żadnym ze specjalistów nie będzie mógł nawiązać bliskiej relacji. Dlaczego? Ponieważ wybiera w taki sposób, aby nie dostać wsparcia, aby udowodnić sobie i terapeucie, że taka pomoc nie daje efektów. Dzieje się tak na dwa sposoby: pacjent wybiera terapeutę, którego czuje że może zmanipulować i rozgrywa to w różnych sytuacjach i obszarach. W rezultacie faktycznie taka terapia nie przyniesie efektów, ponieważ jeśli terapeuta zgadza sie na wszystko, co pacjent robi, gdy nie stawia granicy, wtedy pacjent może czuć się dokładnie tak samo, jak w swoim rodzinnym domu, w którym nie było zasad, były one fikcją, ponieważ łatwo je było przekroczyć, podeptać.

Czasami też pacjet trafia do terapeuty bardzo wymagającego i decyduje się na pracę terapeutyczną, jednak gdy dość szybko dochodzi do zdemaskowania tego mechanizmu, pacjent zrywa relację stosując mechanizm "i tak mi nic nie zrobisz". Na zewnątrz prezentowana jest złość, pewność siebie, brawura, dewaluacja, podczas gdy pod spodem kryje się wiele lęków związanych właśnie z granicami, zależnością, zaufaniem, bliskością, oczekiwanie że terapeuta będzie nalegał, naciskał na kontynuację terapii (i ten element, w przeżyciu pacjenta może być przeżyty jako silna opresja ze strony terapeuty, lub w taki sposób, że terapeucie zależy na pacjentcie, skoro naciska na dalszą pracę).

Zasady (Setting)


Wyraźne w terapii jest to, że stawiane granice są tak bardzo przeżywane w sposób agresywny wobec pacjenta. Terapia to specyficzna relacja i trudno tu o podobne wyciąganie konsekwencji, jak miałoby to miejsce w innych biznesowych relacjach. Tu otwiera się również kolejny obszar - w końcu psychoterapia to wykonywana praca, a skoro tak, to należałoby podpisywać umowy biznesowe i wyciągać konsekwencje prawne z każdego podobnego zachowania. Tylko czy w taki sposób zbuduje się się wzajemne zaufanie i szacunek?

Pacjenci testują, jak daleko mogą się posunąć w relacji z terapeutą. Sprawdzają czy terapeuta będzie się trzymał ustalonych zasad - czy będzie wymagał opłaty za nieobecność, czy zgodzi się na picie wody, żucie gumy, zażywanie leków podczas spotkania, czy podczas sesji swobodnie można wychodzic do toalety. Takie zachowania mogą mieć miejsce na różnym etapie terapii. W zależności od osobowości, pacjent w miarę zacieśniania się więzi terapeutycznej wykorzysta taki elemet settingu do tego, by zdewaluować terapeutę, przeżyć go jako wrogiego, by ostatecznie zerwać relację. W tym miejscu dotykamy również obszaru gotowości terapeutycznej i rozumienia o co chodzi w terapii. Gdyby to było spotkanie koleżeńskie, powyższe zachowania przyjmowane są jako naturalne. W terapii natomiast pojawiają się te elementy w ważnych momentach, mają na celu sprowokowanie konfliktu (bunt wobec zasad), ale również powtórzenia dość częstego schematu chaosu w zasadach, gdy mają miejsce bliskie relacje. Rzecz nie dotyczy symbolicznego łyka wody, ale o sprawdzenie, czy można pozwalać sobie na przesuwanie granic, przymykanie oka na ważne sprawy. Przecież nie ma niczego złego w tym, by zniwelować pragnienie, jednak w wielu sytuacjach i indywidualnych kontekstach terapii nie chodzi wcale o te niuanse, jak woda czy minuta spóźnienia. Chodzi przecież o przejrzystość, a tego w relacjach pacjenci boją się najbardziej.


Gotowość do Psychoterapii

W tym miejscu zataczamy koło. Pacjenci nie bez powodu trafiają do danego terapeuty. Można powiedzieć, że jest to przypadek, ale gdy już dochodzi do umowy terapeutycznej, gdy pacjent już wie, na czym będzie ta relacja polegała, czego się może spodziewać, to również z jakiegoś powodu świadomie się na to decyduje. A skoro tak, to dlaczego postawione na początku granice, w sytuacji konfrontacji niosą tyle wzburzenia?

Odpowiedź na to pytanie przychodzi mi dość ogólna - wielu z nas z domu wyniosło przekonanie, że można coś innego mówić, coś innego robić, coś innego myśleć, coś innego czuć - że to jest normalne, że inni też tak robią. To, co w settingu najbardziej wścieka pacjentów to spójność. Gdy terapeuta mówi wprost czy wraca do zasad jakie ustalił, że się ich konsekwentnie trzyma, taka konsekwencja u każdego, już od najmłodszych lat, budzi złość. Pacjent który sam się boryka z tym problemem wpadnie we wściekłość i prędzej zerwie relację, niż się przyzna (przed samym sobą), że to on sam traktuje ludzi w ten sposób, jaki przypisuje im traktowanie siebie. Obnażenie tego jest bardzo trudne, ponieważ wychodzą wtedy na jaw takie obszary osobowości, których najlepiej by było nikomu nie pokazywać. W takich okolicznościach, to pacjent traci najwięcej, ponieważ idzie dalej, zrywając terapię, ale powtarzając ten schemat w kolejnych relacjach. Może ma poczucie chwilowego triumfu nad terapeutą, jednak najbardziej smutne jest to, że sam siebie takim zachowaniem krzywdzi, że nie ma świadomości tego, jak bardzo pozbawia się możliwości bliskich relacji.
..........................................................................................................................................................
Stań się częścią tego bloga. Zapraszam Cię do dyskusji - zaloguj się i zostaw swój komentarz. Jeśli uważasz ten wpis jako wartościowy - polub go i udostępnij. Chcesz, bym poruszyła frapujący Cię temat lub odnajdujesz się w opisanej sytuacji i potrzebujesz pomocy - skontaktuj się ze mną.

Dodaj własną opinię
Zaloguj się aby dodać opinię