Syn z Mamą o Bliskości

Zdjęcie
Dodano dnia 20.02.2016

Ciągle myślę o tym, skąd wiedział, jak to się stało, że potrafił dokonać takiej analizy i podsumowania. Wcześniej już pojawiały się podobne sygnały, ale to, co zrobił wczoraj, to było mistrzostwo - taktu, empatii, bliskości.

Siedzę już jakiś czas bardzo zamyślona. Dostałam kolejną smutną wiadomość, po której nie potrafię w tym momencie zająć się zabawą z czterolatkiem. Chyba od razu to wyczuł, bo układada klocki w ciszy, nie komentuje, nie zagaduje, nie prosi by mu pomóc. Po dłuższej chwili orientuję się, że syn uważnie mi się przygląda. Trochę zmieszana, postanawiam powiedzieć mu, co się stało.

Ja: Wiesz, skarbie, ciocia M. jest bardzo chora - trochę łamie mi się głos.

Czterolatek już wie, co to znaczy, sam ostatnio sporo w tym temacie przeżył. Patrzy wzrokiem oczekującym na wyjaśnienie.

On: A dlaczego jest chora? - powoli wstaje od klocków, idzie do drzwi, ponieważ ma kłopot z domknięciem klamki, podpiera je swoim małym krzesełeczkiem. Upewniając się, że drzwi są w miarę przymknięte, wraca do swojej zabawy, ale tym razem siada dość blisko mnie.

Ja: Nie wiem dlaczego jest chora, ale ja tak bardzo bym chciała, żeby ona była zdrowa.

On: A dlaczego ją kochasz, mamo? - mówi trochę zawstydzony, ale z taką pewnością, która może w pierwszej chwili przestraszyć.

Zaskoczył mnie totalnie swoją szczerością, prostotą, trafieniem prosto w punkt. Zaskoczył mnie tym, że tak precyzyjnie potrafił odczytać i nazwać emocje drugiego człowieka. Patrzę na niego wielkimi ze zdumienia oczami, a on bawi się dalej spokojnie swoimi klockami, nie mając w ogóle świadomości tego, co się w tej chwili stało. Pewnie tak właśnie wygląda moment wglądu, olśnienia, pacjenta w psychoterapii, gdy terapeuta powie mu rzecz oczywistą z totalnym spokojem, a pacjent nie wie co go bardziej dotknęło i uzdrowiło - szczerość czy postawa terapeuty. 

Ja: Bo jest moją bliską przyjaciółką.

On: A dlaczego?

Ja: Wiesz, wiele lat się znamy, spędziłyśmy razem bardzo dużo czasu, sporo razem przeżyłyśmy, zawsze się wspierałyśmy...

Niestety w tym momencie nam przerwano, ale czterolatek nadal wraz ze mną był wyciszony, zjednoczył się w tym, co przeżywam.

Odpowiadałam na te pytania z jednoczesną mieszanką smutku związanego z chorobą przyjaciółki i podziwem wobec własnego dziecka. Gdy myślę o tej rozmowie, dostrzegam, w jak dojrzały sposób czterolatek odnalazł się w tej niespodziewanej sytuacji. Emocjonalnie musiał wyczuć, że mama jest bardzo przygnębiona, że jest to niecodzienna i ważna chwila. Zapewne odczytał to z wyrazu twarzy, z braku zainteresowania jego osobą, z tego, że myślami byłam bardzo daleko. Zadbał o klimat intymności zamykając drzwi, był blisko i fizycznie i emocjonalnie, nie bał się zadać pytania, którym jednocześnie nazwał to, co w tym momencie miało miejsce. Z pewnością skojarzył te słowa z własnym doświadczeniem bliskości relacji z rodzicami "kocham cię i bardzo chcę żebyś wyzdrowiał". Nie mniej jednak, jego sposób współprzeżywania, umiejętności utrzymania ciszy, bliskość, jaką zaoferował, była dla mnie bardzo ważna.

Ta sytuacja pokazuje, jak bardzo dzieci są czułe, jak potrafią odczytać emocje, jak potrafią się odnaleźć w trudnych okolicznościach i zaskoczyć dorosłego człowieka. Niejeden z nas nie wiedziałby co powiedzieć. Zwykle w takich chwilach mówimy "nie martw się, będzie dobrze, trzeba myśleć pozytywnie". Sami boimy się zbliżyć do trudnych emocji, konsekwencji zdarzeń, a co dopiero o nich mówić czy zastanawiać się nad głębią relacji, przemijania, śmierci.

W tym miejscu już zbyteczne są słowa. Poza krótką refleksją, byśmy mieli odwagę być jak dzieci, w tym głębokim znaczeniu. Taka postawa mogłaby uratować i pogłębić wiele relacji, dać cały ogrom wzruszeń i odbudować to, co wydaje się już nie do ocalenia.

...........................................................................................................................................................

Stań się częścią tego bloga. Zapraszam Cię do dyskusji  - zaloguj się i zostaw swój komentarz. Jeśli uważasz ten wpis jako wartościowy - polub go i udostępnij. Chcesz, bym poruszyła frapujący Cię temat lub odnajdujesz się w opisanej sytuacji i potrzebujesz pomocy - skontaktuj się ze mną

Dodaj własną opinię
Zaloguj się aby dodać opinię