Toksyczna Miłość Matki do Syna

Zdjęcie
Dodano dnia 22.01.2016

O toksycznych matkach można napisać wiele. Każda z nich ma swoje sposoby na to, aby uzależnić od siebie potomstwo w taki sposób, że dorosłe już dzieci nie są w stanie samodzielnie funkcjonawać. Nawet jeśli założą swoje rodziny, poziom kontroli i wpływu matek na życie ich dzieci jest zatrważający. Ale do rzeczy.

Na Początek Krótko Statystycznie

  • 43% Polaków mieszka z rodzicami,
  • 24-35 lat - tyle średnio ma osoba mieszkająca u rodziców,
  • 28 lat - średnio w takim wieku młody Polak uniezależnia się od rodziców.

Taki stan oczywiście można tłumaczyć trudną sytuacją ekonomiczną. Młodzi ludzie, po ukończeniu dobrych, tzw. przyszłościowych kierunków studiów (nawet dwóch czy trzech) mają obecnie problem ze znalezieniem pracy. Jednak nie do końca w tym rzecz. Bywa tak, że w ten sposób szukają pracy, aby jej nie znaleźć lub mając już zatrudnienie wiele robią, aby zakończyć współpracę z pracodawcą (czy też prowokują zwolnienie z pracy). Dzieci toksycznych matek podświadomie sabotują swój rozwój, aby utrzymywać emocjonalną zależność z mamą. Dotyczy to zarówno mężczyzn, jak i kobiet, ale w tym miejscu skoncentrujemy się na mężczyznach.

Toksyczna Miłość Matki do Syna - Konkretne Zachowania

  • jest przekonana, że syn chce dokładnie tego samego, co ona, nie przyjmuje do wiadomości, że mogłoby być inaczej,
  • od początku wychowuje syna na osobę zależną, nie pozwala mu decydować o najmniejszych sprawach, wyręcza go w każdym najmnijeszym obowiązku, przez co syn dorasta w przekonaniu, że nie poradzi sobie bez mamy,
  • nie pozwala synowi doświadczyć konsekwencji błędów, nie pozwala na porażkę, przez co on w samodzielnym życiu czuje się całkowicie pogubiony, niesamodzielny, boi się ryzyka,
  • wyłącza go z rywalizacji z innymi, zwłaszcza z mężczyznami, przez co syn ma często kłopoty z poczuciem własnej wartości, męskości, której nie sprawdził w starciu z innymi; często w tym kontekście boi się mężczyzn,
  • oczekuje ciągłego zainteresowania swoją osobą,
  • żąda konkretnej pomocy, uczestniczenia w jej sprawach,
  • jeśli syn jej odmawia pomocy, wzbudza w nim poczucie winy, odwołuje się do ich silnej wzajemnej więzi, miłości,
  • podkreśla wyjątkowość ich relacji, osoby syna, także wobec innych ludzi, co jeszcze bardziej go wiąże z matką,
  • podejmuje za syna decyzje, kieruje jego sprawami, stawia go przed faktem dokonanym tłumacząc, że to dla jego dobra, z miłości, że w ten sposób oszczędza mu czas, troszczy się o niego,
  • kontroluje życie prywatne syna, chce decydować o tym z kim, kiedy i gdzie się on spotyka, jakie relacje ma podtrzymywać,
  • oczekuje, że syn będzie jej mówił o wszystkim, zwierzał się z każdej tajemnicy, ze szczegółami opowiadał wszystko, co go spotkało, gdy on tego nie chce, matka stosuje szantaż emocjonalny,
  • szuka synowi żony, wybiera kandydatki, umawia spotkania, przy czym jednocześnie udowadnia mu, że i tak żadna kobieta nie jest w stanie sprostać jego (czyli matki) oczekiwaniom,
  • podważa zdanie jego dziewczyny, żony, dewaluuje ją, poniża, wprowadza rywalizację, aby syn musiał za każdym razem wybierać, opowiadać sie po stronie jednej z nich (najczęściej po stronie matki),
  • deklaruje separację, często powtarza że syn jest wolnym człowiekiem, może robić co chce, że to jego życie, przy czym stosuje podwójne wiązania, czyli pod tymi słowami kryje się pretensja, szantaż emocjonalny, konkretne zagrożenie (jeśli będziesz z inną kobietą, nie masz wstępu do tego domu, nie będę się z tobą spotykać, pożyczać pieniędzy),
  • przeżywa syna jako przedłużenie swoich niespełnionych pragnień, oczekiwań, nieświadomie oczekuje, że on wykona to, czego nie zrobił inny mężczyzna w jej życiu (czyli zawsze z nią będzie, będzie jej wymarzonym partnerem, opiekunem).

 

Toksyczna Matka a Dorosły Syn

Pozornie nie ma nic nadzwyczajnego w tym, że młody mężczyzna mieszka ciągle z rodzicami (lub z jednym z rodziców, najczęściej z matką). Mama z przyjemnosćią pochwali się synem, który jako jedyny z rodzeństwa lub w ogóle jako jedyny mężczyzna może i chce się nią zaopiekować. Koleżanki mogą popatrzeć z nutką zazdrości na syna, który zamiast spotykać się ze znajomymi, czy też (o zgrozo!) z dziewczyną, cały swój wolny czas poświęca mamie - bo musi jej pomóc zrobić zakupy, zawieźc do lekarza, przekopać ogórdek, spędzić z nią wieczór, gdy ta ma dziesiątą w tym miesiącu migrenę. Czy robi on to ze szczerą życzliwością i przyjemnością? Nic z tych rzeczy. Najczęściej towarzyszą mu gniew, wściekłość, że nie potrafi postawić mamie granicy, a także poczucie winy - stan, w który toksyczna matka wpędza go za każdym razem, gdy chce on zrobić coś po swojemu (a w tej konkurencji osiąga ona mistrzostwo świata).

Synuś w Związku


Gdy młody mężczyzna jest sam, sytuacja jest dla niego trudna, ale nie w takim stopniu, gdy w grę wchodzi jego własna rodzina. Jeśli uda mu się poznać i związać z jakąś kobietą (co w tej sytuacji faktycznie graniczy z cudem), mama za każdym razem będzie podkreślała swoją wyjątkowość, a dewaluowała narzeczoną. Eliminacja zagrożenia w postaci młodszej i ładniejszej to druga konkurencja, w której matka jest wirtuozem, a pomaga jej w tym mechanizm manipulacji. Nawet jeśli mężczyzna podejmie jakieś decyzje wraz ze swoją kobietą, będzie musiał potwierdzić ich słuszność u mamy, która najczęściej je zakwestionuje, a mężczyzna pod jej wpływem zmieni wcześniejsze ustalenia, gdyż obawia się niezadowolenia, gniewu mamy, nie chce jej zawieść. O wszystkim mamę informuje, często to ona pierwsza wie o najważniejszych dla niego sprawach. Taki mężczyzna przez długi czas nie może się zdecydować na sformalizowanie związku, gdyż to dla niego oznacza oficjalne symboliczne zerwanie relacji z mamą (tylko powierzchowne, gdyż nawet w małżeństwie jego relacja z matką nie ulega zmianie).

Niestety, w ten sposób rozpada się wiele związków (co najgorsze, małżeństw), że kobieta w końcu nie wytrzymuje braku zdecydowania swojego mężczyzny, jego tajnego sojuszu z mamą i stawia sprawę na ostrzu noża. Kobieta czując się niepotrzebna, zdewaluowana, jawnie wyeliminowana ze związku, posuwa się do szantażu lub po prostu odchodzi pokonana przez matkę. To bardzo częsta sytuacja, gdy mama pozornie kibicuje synowi, aby ten się w końcu ustatkował, ale tak naprawdę nie ukrywa, że żadna kobieta nie spełnia jej (a przez to jego) oczekiwań. Częstą ripostą matki na rozpad związku syna jest stwierdzenie "a nie mówiłam, ona nie była ciebie warta, znajdziesz sobie lepszą", po czym przy kolejnym jego związku z kobietą sytuacja się powtarza.

Celowe czy Nieświadome

Toksyczna matka nie widzi swojego destrukcyjnego wpływu na życie syna, nie dostrzega, że to właśnie z jej powodu on nie może sobie ułożyć życia, samodzielnie podejmować decyzji, jednoznacznie opowiedzieć się po stronie innej kobiety. Jest przekonana o tym, że ona kocha syna najbardziej na świecie, że nikt tak jak ona nie spełni jego oczekiwań, nie zaopiekuje się nim, nie da mu szczęścia.

Syn destrukcyjnej matki żyje w ciągłym wyobrażeniu, że jeśli zacznie być samodzielny, to tym samym skrzywdzi mamę, sprawi jej przykrość, matka się od niego odwróci, ich relacja przestanie istnieć. Ten lęk jest na tyle silny, że nawet jeśli mężczyzna podejmuje próbę separacji, to po pewnym czasie wraca do punktu wyjścia, czyli do zbyt bliskiej relacji z mamą.

Jeśli syn jest w związku, w ich relacji także ma miejsce wpływ mamy w postaci jego uogólnionego wyobrażenia o kobietach. Swoją partnerkę traktuje w taki sposób, jakby ta również chciała nim zawładnąć, przez co bardzo często dochodzi między nimi do konfliktów. W takich sytuacjach często mają miejsce jego biernoagresywne zachowania w kierunku partnerki w postaci wycofywania sie z decyzyjności, uciekania z domu (praca, koledzy, ważne sprawy), sięgania po alkohol, a także nadmiernego spędzania czasu z mamą. On także nie widzi swojego wrogiego nastawienia wobec partnerki.


Czy jest Wyjście


Problem jest skomplikowany, ponieważ jest to kwestia wielopokoleniowa. Toksyczna matka z jakiegoś powodu sama ma braki emocjonalne nabyte w dzieciństwie, które kompensuje sobie poprzez relację z synem. Bardzo często nie ma ona męża (nigdy go nie miała lub jest po rozwodzie), nie ma partnera, sama ma wiele uprzedzeń wobec mężczyzn. Syna od początku wychowuje tak, aby był on od niej całkowicie zależny. Dzieje się tak głównie poprzez ograniczenie lub eliminację z jego życia innych mężczyzn, zwłaszcza ojca.

DROGA MAMO, jeśli masz syna, od samego początku pozwól na jego bliską więź z ojcem. Zrób to dla siebie (będziesz miała więcej czasu na swoje zainteresowania, przyjemności, rozwój zawodowy), zrób to dla swojego męża (będzie bardziej cię kochał czując się ważnym, potrzebnym i szanowanym mężczyzną, partnerem, ojcem), zrób to dla swojego dziecka (będzie z przyjemnością odwiedzał cię z żoną i wnukami). Separacja nie jest łatwym procesem, ale tylko w ten sposób można zbudować trwałe, życzliwe relacje z dzieckiem oparte na miłości, a nie na przymuszonej powinności.

............................................................................................................................................................

Stań się częścią tego bloga. Zapraszam Cię do dyskusji - zaloguj się i zostaw swój komentarz. Jeśli uważasz ten wpis jako wartościowy - polub go i udostępnij. Chcesz, bym poruszyła frapujący Cię temat lub odnajdujesz się w opisanej sytuacji i potrzebujesz pomocy - skontaktuj się ze mną. 

Opinie o tym artykule
  • Alex napisał: Dodane 12.06.2017
    Witam. Mój syn ma 37 lat i mieszka ze mną. I bynajmniej nie dlatego, że bardzo tego chciałam lub chcę. Od Za wszystko, za całokształt, za chorobę, za wszelkie niepowodzenia obarcza mnie .Twierdzi, że jestem toksyczną matką. Byc może ma rację? Na pewno popełniłam cala fure głupich błędów, których dzisiaj pewnie bym nie popełniała. 40 lat temu nie znałam takiego pojecia "toksyczna matka" lub psychoza, lub w ogóle nie znałam nikogo, kto by korzystał z pomocy "psychologa" itp. Każdy raz wypowiedziane słowo "toksyczna"rani mnie bardzo. Na dodatek jestem fałszywa, terorystka emocjonalna, zakłamana i tp. Wdową zostałam kiedy obaj synowie byli mali, jeden jeszcze niemowlak. Nikt nie wie jak było mi ciężko i finansowo i społecznie i psychicznie. Jak umiałam - tak wychowywałam, pewnie głupio. Starszy daje radę. Młodszy - jak wyżej. Cokolwiek powiem - to syn uważa, że
  • Alex napisał: Dodane 12.06.2017
    Przepraszam, niechcący wysłało mi się. A były w tekście błędy. W każdym razie nie wiem co mam robic, jak sie zachować, co mówić. Syn uważa, że go kontroluję, że nie ma swobody ( i nigdy nie miał), że wspólnie z starszym synem zniszczyliśmy go - ma na mysli ich relacje z dzieciństwa. I całe mnóstwo innych podobnych pretensji. Ma mnóstwo kompleksów. Żyje cały czas przeszłością, zazdrością o wszystko co mają inni - a to zona, a to dziewczyna, a to mieszkanie, a to dobry samochód itd. Nie wychodzi z domu - bo gdy to wszystko widzi - jest zły, wręcz wściekły, ponosi go złość. I zżera go nienawiść do mnie - jako winowajczyni wszystkiego. Wiem, że on bardzo cierpi. Bardzo. Ja patrząc na niego tez nie znajduję sensu swojego zycia ani mozliwości zmiany tego, co było złe - chociaż chciałam jak najlepiej. Mam ogromne poczucie winy.Widac im lepiej - tym gorzej wyszło. Marzyło mi sie kiedyś , że kiedy obaj się usamodzielnia - ja będę miała czas dla siebie. Widać marzenia się nie spełniaja. Jest zupełnie inaczej. Jestem zdruzgotana. Odejść z mieszkania nie mogę - bo to oznaczałoby, że chcę w synu wzbudzic poczucie winy i ( to jego zdanie). A prawda jest zgoła inna. Wydaje mi sie, że ktoś kto wymyślił termin "toksyczna matka" nie ma pojęcia, ile szkody to słowo wywołuje, ile cierpienia. Wszystkie matki wrzucono do jednego worka. I nikt nie stara sie tego odwrócić. Nikt nie wie, jak trudno było mi być samotną matką, zwłaszcza, że przebojowa nie byłam i nie jestem. Może to w tym tkwi błąd? Jak każde zło - tak i to słowo rozpanoszyło sie w internecie z ogromna krzywdą dla matek. Tylko jeden jedyny raz w internecie ukazał sie art. pt. Uwolnic matki - czy tak jakoś. Chyba z wysokich obcasów. Chciałam skorzystać z terapii rodzinnej - niestety syn nie wyraził zgody - bo to ja znalazłam. A co ja zrobię, powiem - to złe. Tak więc jesteśmy w sytuacji bez wyjścia. Matka.
  • Alex napisał: Dodane 12.06.2017
    Dlaczego nie ma żadnych komentarzy
  • Barbara Michno-Wiecheć napisał: Dodane 13.06.2017
    Szanowna Pani, Komentarze są moderowane (taki komunikat pojawia się automatycznie po dodaniu wypowiedzi), stąd nie pojawiają się od razu, tylko po ich akceptacji. Terminy są po to, aby uprościć, określić w nich temat, chociaż faktycznie - ktoś, kogo one dotyczą, może poczuć się dotknięty. Tak samo możemy mówić o alkoholikach, osobach DDA, otyłych. Za każdym z tych terminów kryją się ludzkie historie, problemy. Tu nie chodzi o to, aby znaleźć i osądzić winnego, ale aby znaleźć swój własny wpływ na zaistniałą sytuację. Nawet w takich trudnych czy dramatycznych okolicznościach, gdy bliżej przyjrzymy się sytuacji (bez wchodzenia w przesadną rolę ofiary czy zrzucania z siebie odpowiedzialności), wtedy można zobaczyć ją w inny sposób. Pisze Pani o tym, że to Pani ponosi całkowitą winę za sytuację syna - jest w tym nie tylko potrzeba kontroli i wpływu na sytuację, ale również element bycia wyjątkową i najważniejszą (nawet jeśli to niesie aż tak trudne konsekwencje). W opisanych przez Panią okolicznościach wydaje się to naturalne, gdy traci Pani męża i zostaje sama z dziećmi. Jednak tak długo, jak Pani nie pozbędzie się tych mechanizmów, będzie Pani żyła w poczuciu przegranej. Ale potrzeba czasu, aby się z tym w taki sposób zmierzyć. Pisze Pani o terapii, ale nie mam pewności, czy terapia rodzinna będzie tu odpowiednim rozwiązaniem. To również jest przykład na próbę szukania rozwiązania, ale w taki sposób, aby go nie otrzymać. Jeśli syn nie chce iść na terapię - ma do tego prawo i nikt go nie zmusi do takiej pomocy. Ale Pani może skorzystać z terapii indywidualnej dla siebie, przez co z czasem z pewnością zmieni się Pani relacja do syna. Wyjście jest, tylko być może nie takie, jakiego by Pani sobie życzyła, stąd zapewne tyle emocji, żalu, frustracji. Pytanie - czy jest Pani na to gotowa, aby zaufać specjaliście (terapeucie) i spróbować terapii/pomocy, aby wejść w zależność, jaką jest terapia. To trudna decyzja, zwłaszcza, jeśli przez wiele lat nosi Pani tyle nieprzepracowanych spraw. Myślę jednak, że warto wziąć pod uwagę taką ewentualność, ponieważ warto by Pani zawalczyła o siebie dla siebie. Pozdrawiam!
  • Lunia napisał: Dodane 23.07.2017
    Podoba mi się artykuł, treść ukazuje problem. Tylko ja nadal nie wiem jak pokazać partnerowi, że nie krzywdzi matki gdy się usamodzielni, gdy sam zacznie decydować o sobie i o gospodarowaniu swoim czasem. Czym go motywować?
  • Barbara Michno-Wiecheć napisał: Dodane 24.07.2017
    Uświadomienie sobie tego wcale nie jest proste. Nawet osoby będące w terapii, które mają świadomość tego, jak wygląda ich relacja z matką, doświadczają poczucia winy w sytuacjach separacji od matki, czy właśnie w momentach, gdy zaczynają coraz pewniej stać na własnych nogach, bez nieustanej potrzeby akceptacji ze strony mamy. Nazywanie tej sytuacji partnerowi (o ile relacja jest bardzo bliska, w sensie dosłownym, np. wspólne mieszkanie) jeszcze bardziej scala partnera z matką, a Pani może się stać dosłownie zagrażającym elementem dla tej diady, który należy wyeliminować. Dobrze jest przeprowadzić spokojną rozmowę opartą na faktach oraz postawić jasne warunki (granice) wzajemnych relacji. Mężczyźni czasami trafiają na terapię w sytuacji kryzysu (gdy kobieta zagrozi rozstaniem), ponieważ wcześniej nie widzą problemy lub za wszelką cenę bronią relacji z matką. Jednak takie wyjście to ostateczność, ponieważ wielu mężczyzn w takich okolicznościach może wybrać relację z matką. Jest to poważny problem i wiele zależy od indywidualnej sytuacji. Czasami pomocą jest konkretny warunek podjęcia terapii.
  • Agnes napisał: Dodane 14.08.2017
    Jestem w identycznej sytuacji... jestem partnerka faceta, który ma bardzo toksyczna matkę. Problem dotyczy całej rodziny bo na tapecie na zmianę jestem ja albo druga synowa. Problem polega na tym ze starszy syn już zrozumiał i odciął się od matki a ja zostałam z partnerem który mam wrażenie jest jak chorągiewka... raz rozumie co sie dzieje i próbuje odseparować się od matki ale wraca do niej po miesiącu kiedy ta skutecznie manipuluje go swoim zdrowiem, wymuszaniem pomocy, wdzięczności za działkę która podarowała synowi. I wtedy najbardziej obrywa się mnie kiedy próbuje mu uświadomić ze wraca do punktu wyjscia. Jest dokładnie tak jak Pani opisała w swoim artykule. Partner jest wobec mnie agresywny bez powodu, porównuje mnie ciagle do matki, znika na całe dnie pod pretekstem pracy i pomocy matce. Moja sytuacja jest na tyle trudna ze jestem w 7 miesiącu ciazy. Jak dotrzeć do partnera? Próbowałam spokojna rozmowa na mocne argumenty ale odbilam się od ściany... partner nagle wykreował sobie inna rzeczywistość. Jak postępować z takim człowiekiem?
  • teściowa z żartów - istnieje. napisał: Dodane 27.01.2018
    Na początku mojej znajomości z obecnym już (jeszcze mężem) teściowa wydawała mi się super , a relacje z jej synem - idealne. On taki opiekuńczy, trochę przejął role swojego ojca, który zmarł rok wcześniej. Dopiero ich poznawałam i nie wiedziałam, że ona stanowi centrum jego wszechświata. Dziś mamy 2-letnego syna, ja jestem w 3 miesiącu ciąży a moje małżeństwo chyli się ku upadkowi przez Toksyczną Matką Męża. Przez ich Toksyczną Relacje. Małżeństwem jesteśmy od blisko 5 lat, mieszkaliśmy z moimi rodzicami (bo budujemy się obok, ja mieszkam na wsi, maż jest z miasta, żeby było jasne - on chciał wiejskiego życia). Przez blisko 5 lat, mąż tydzień w tydzień jeździł do mamusi, a jak ona akurat była u nas np w sobotę on i tak jechał w niedziele. Wytłumaczenia? Przeróżne. Na początku była to pomoc w sprzątaniu mieszkania, później otwarcie powiedział, że jedzie ode mnie odpocząć, póżniej (a właściwie cały czas) ona wymyślała wszystkie choroby świata więc on jeździł opiekować się nią, w między czasie jeździ zamontować kran, skręcić meble, pomalować pokój, wymienić opony, teraz jeździ bo ona jest sama. Nawet gdy u niej nie był potrafiła dzwonić o 21 30, kilka razy na dzień dzwoniła, pisała smsy. Osaczała nasze małżeństwo. A on zwierzał się jej z każdej naszej kłótni, każdej naszej prywatnej sprawy, Sytuacja zmieniła się po ostatnich świętach, kiedy to moja teściowa, "zaproponowała" Marcinowi (później była presja na mnie) żebyśmy wzięli dla niej kredyt, niemały kredyt taki na 15 lat! Kredyt wiązał sie ż z tym, że mamy z nią zamieszkać. On i jej syn, wiedząc że jestem w 2 ciąży, że się budujemy - zaproponowali mi to. Od tego momentu akcja szybko się potoczyła. Mąż wybrał mieszkanie z mamą, nie wprost ale postawiłam mu ultimatum - żadnych kredytów dla mamy. Nie, on musi mamie pomagać. Później mąż uświadomił mnie, że mój tata dobierała się do jego mamy dwa lata wcześniej. Tak, dobrze czytacie. Teraz on mieszka z mamą, mamą która cały czas powtarza, że on jest jej NIEZBĘDNY przy nim to mówi i przy innych osobach, cały czas powtarza, że wychowała synunia dobrze bo syn MUSI pomagać mamie. Więc on jej pomaga na co dzień, a ja z 2-latkiem znoszę w samotności trudy ciąży, Jak zakończy się ta sytuacja? Dla dobra syna, postanowiłam się wyprowadzić od rodziców, do osobnego mieszkania, mieliśmy tam zamieszkać sami, SAMI. Moim warunkiem było organicznie tej chorej relacji. Czy oni, on widzi, że ta relacja jest chora? nie. Zgodził się to ograniczyć dla świętego spokoju, ale ja wiem, że z jego "poświęcenia" wyniknął tylko kolejne kłótnie. Więc żyje w zawieszeniu. W nadziei, że może do niego dotrze co się dzieje. Czy mam na to szanse? Nie wiem.
Dodaj własną opinię
Zaloguj się aby dodać opinię